piątek, 31 maja 2013

Inwazja, wizytacja, kontrola, zbieranie dowodów dla prawnika

- Tu wszystko jest moje! [łącznie ze mną, też jestem rzeczą i jej własnością]

- Podaliśmy twoją komórkę hydraulikowi. [JAK MOŻNA zrobić coś takiego?!]

- I co z tego, że mieszkanie jest twoje, w każdej chwili możemy ci je odebrać! [szantaż?]

- Najważniejszy jest ruch! [dr Stodolny: "Żadna samodzielna aktywność nie jest dozwolona"]

- Poszukaj sobie pracy z ludźmi, bo to cię nie ominie! [do osoby z depresją, która od 3 lat nawet nie jest w stanie czytać, a co dopiero rozumieć]

- Kibel też trzeba wymienić, kto to widział taki kibel, nikt takiego kibla nie ma!

- Jak ty się możesz dobrze czuć po tej mamałydze? [jak można nie odróżnić mamałygi od duszonych warzyw?]

- Trzeba otworzyć balkon! [jasne, przecież musi się poznęcać i spowodować jeszcze większy ból, oraz wypaczenie paneli, bo leje]

- Przestań się tak odzywać, bo pożałujesz! [zastraszanie?]

- Czy ciśnienie to sobie mierzysz, że tam leży w kuchni? [ja tam ciśnienia nie kładłam]

- Krzywo siedzisz, a potem mówisz, że cię kręgosłup boli!

- Z suką masz wychodzić, zaraz jak wstanie!

- Ta poduszka taka wymiętolona, nie pasuje tu!

- [o wypranych hamaczkach] Wyrzuć to!

- Idź do prazy do zoo!

- W szufladzie buszowały śmierdziuchy! [wyciąga z szuflady obrus, który sama prała i nie doprała, ale przecież jej nieudolność to wina szczurów]

- O, jakie ładne! [na widok przyniesionej przeze mnie koniczyny] Po coś to przywlokła? [kiedy powiedziałam, że to dla szczurów]

- Zobaczysz, że będziesz żałować!

- Załóż bloga z książkami, w telewizji ciągle mówią, jak ludzie zarabiają na blogach! [zwłaszcza na książkowych, nieprawdaż; i zwłaszcza w depresji]

- [wyciąga z lodówki całkowicie świeżego batata] Tu jest pleśń! A potem mówisz, że to od mięsa się źle czujesz!

- Przestań brać ten xanax! Te psychotropy cię rujnują! [no, rujnują jej plany mojej rychłej śmierci; ona sama mnie za to wcale nie rujnuje]


Ulubione zabawy:
- chowanie papieru toaletowego (zwłaszcza kiedy mam biegunkę)
- robienie TOTALNEGO burdelu pod płaszczykiem sprzątania i zdziwienie, że nie jestem wdzięczna za to, że potem muszę 3 razy więcej sprzątać po niej i dźwigać wszystkie ciężkie butle z płynami, bo przecież wg matki ich miejsce jest pod drzwiami w przedpokoju
- namaczanie prania w misce i zostawianie (bo przecież wie, że nie będę mogła uprać tego ręcznie, więc stęchnie, zanim kogoś poproszę o pomoc)
- nalewanie suce wody bez ograniczeń, żeby podnieść jej ciśnienie, żeby miała zagrażający jej atak neurologiczny i żeby musiała kilka razy dziennie chodzić po schodach, po których jej nie wolno, żeby się załatwić
- chowanie wszystkiego, co się da, w miejscach do tego kompletnie nieprzeznaczonych, w których nikomu nie przyszłoby do głowy tego szukać
- chowanie miarki do proszku do prania i udawanie, że to nie ona
- niszczenie różnych przedmiotów bez powodu, najlepiej takich, które są jedynymi możliwymi do użytku dla mnie, zmniejszających ból
- wykonywanie różnych zbędnych rzeczy, które mogę zrobić sama, ale o które nie proszę; ignorowanie tego, czego nie jestem w stanie zrobić, żeby potem móc żądać wdzięczności za to, o co nie prosiłam, i gnoić mnie a to, czego nie jestem w stanie zrobić
- popsucie żaluzji w kuchni, przez co nie można tam nawet wejść (światłowstręt), bo słońce praży dokładnie w to okno; a kiedy wujek z wysiłkiem doprowadził do tego, że udało się spuścić żaluzje do pozycji, w której zasłaniają słońce - popsucie i tego, podnosząc je, żeby nie dało się ich znowu opuścić
- nieustanne podnoszenie żaluzji w sypialni, których nie wolno podnosić nigdy
- przywożenie Betona, który szczuje sukę i który bezpośrednio spowodował nawrót depresji 3 lata temu, mimo wielokrotnych próśb, żeby tego nie robiła
- dawanie suce jedzenia mimo zakazu, bo potem choruje i wymiotuje (nad psem, który się nie obroni, fajnie jest się poznęcać)
- wyrzucanie warzyw przygotowanych dla szczurów
- wyrzucenie świeżo wypranych hamaczków do worka na śmieci i na balkon (gdzie leje)
- wywieszanie NIEPRZYPIĘTEGO prania na balkon, wiedząc, że dziś już nie będę w stanie go zdjąć, a idzie burza
- wyrzucanie do śmieci mojej bielizny bez mojej wiedzy i zgody oraz opakowań z nakrętkami, mimo że wie, że je z ojcem zbieramy
- robienie rewizji w szafach i zabieranie tego, co się jej podoba, również bez mojej wiedzy i zgody


1 komentarz:

  1. Hm... faktycznie powinna miec zakaz zblizania sie do ciebie. To sie w pale nie miesci.
    A tak z innej bajki: sytuacje z kluczem znam - ale czy daloby cos zainstalowanie solidnego lancucha od wewnatrz? W tym momencie przynajmniej jak jestes w mieszkaniu a ona przylezie i otworzy kluczem drzwi, to nie dostanie sie do srodka. A gdyby zaczela sie awanturowac albo probowac wyrwac lancuch to mozesz dzwonic na policje...

    OdpowiedzUsuń