środa, 19 listopada 2014

Linki

Wrocław: sukces nowatorskiej operacji u pacjenta z przerwanym rdzeniem kręgowym

Being chronically ill or in pain can feel like a full-time job

This New Technology Shows Nurses Where Your Veins Are (świetny pomysł, żeby znajdować żyły u pacjentów z hipotonią)

IS YOUR FIBROMYALGIA PATIENT A CANDIDATE FOR LYME DISEASE TREATMENT? (warto sprawdzić)

The Link Between Vitamin D and Autoimmune Thyroid Disease

Not just lazy: Chronic fatigue is real, new brain scans show

Fatalne skutki piętnowania otyłości (!!!)

Nie potwierdzono związku między szczepieniami a autyzmem – metaanaliza (nic nowego, ale najwyraźniej nadal trzeba to ludziom wbijać do głów)

Knee Dislocation Overview (szkoda, że nie dodali, jak dyslokacje niszczą mięśnie i jak bolą - bardziej niż złamania i przy nastawianiu nikt nie znieczula ani się nie cacka jak przy złamaniu)

I'm Demisexual -- Here's What That Means (bardzo dobry tekst, większość osób z ZA jest na tej skali)

Olsztyńscy naukowcy opracowali mieszankę do wypieku chleba dla chorych na celiakię (brzmi ciekawie, chociaż szkoda, że nie podają konkretów - bo z czego ta mieszanka?)

Debunking 6 Myths About Asperger Syndrome (szkoda, że nie obalają najpowszechniejszego mitu, że ZA to łagodny autyzm)

Theory finds that individuals with Asperger’s Syndrome don’t lack empathy – in fact if anything they empathize too much (zawsze tak uważałam, sama tak mam)

Aspergers and Poor Personal Hygiene

Nietzsche and Autism (Nietzsche nie miał autyzmu, tylko ZA :))

Fibromyalgia Eye Problem




czwartek, 13 listopada 2014

Głosowanie korespondencyjne czy fikcyjne?

Bardzo chciałam opisać sprawną procedurę głosowania korespondencyjnego, ale niestety - napiszę, jak jest.

W tym roku, w przeciwieństwie do poprzedniego, na facebooku kilkakrotnie były widoczne ogłoszenia o głosowaniu korespondencyjnym. Szkoła, w której u nas odbywa się głosowanie, stoi z dala od wszelkich przystanków (dokładnie pomiędzy nimi), nie ma się jak do niej dostać, więc postanowiłam skorzystać z głosowania korespondencyjnego, zamiast rezygnować z prawa do głosu.

Zgodnie z przepisami 15 października wysłałam do UG zgłoszenie, załączając wszystkie niezbędne informacje. Bardzo szybko dostałam odpowiedź, że mam podać numer telefonu (sic!), żeby się umówić na odbiór (sic!) pakietu wyborczego.

To miało być głosowanie korespondencyjne, tymczasem wymaga się ode mnie ogromnej sprawności, żeby rozmawiać przez telefon i odbierać pakiet osobiście.

Odpowiedziałam, że gdybym mogła rozmawiać przez telefon, nie wysyłałabym maila, a gdybym mogła odebrać pakiet, nie zgłaszałabym się do głosowania korespondencyjnego, tylko poszłabym do tej szkoły głosować sama. Dodam też, że UG w mojej dzielnicy jest niedostępny - ma schody bez poręczy oraz podjazd, żadnej windy, żadnego wejścia bezpośrednio z parteru.

Nastąpiła wielodniowa cisza aż do 7 listopada. Tego dnia dostałam 2 maile od 2 różnych osób, że tego samego dnia ktoś przyniesie mi pakiet. Właściwie to już za 2,5 godziny.  Gdybym tego dnia miała fizjoterapię, nie zdążyłabym ani odebrać maila, ani nie byłoby mnie w domu - ten ktoś by mnie nie zastał. Nawet gdybym zdążyła odebrać maila, to byłoby za późno, żeby odwołać fizjoterapię. Odwoływanie tego samego dnia pociąga za sobą koszty kary. Żeby jej nie płacić, trzeba odwołać dzień wcześniej. A gdybym była na turnusie rehabilitacyjnym albo w szpitalu? UG zapomina, że pisze do osób niepełnosprawnych! A przecież nawet sprawni na ogół nie mogą się urwać nagle z pracy, żeby o 17 być w domu!

Na szczęście jednak byłam w domu i miły pan przyniósł mi pakiet. Wtedy wydawało mi się, że jednak da się, że UG może coś zrobić dobrze. Pan powiedział, że w dniu wyborów ktoś do mnie przyjdzie po pakiet. Może ktoś z poczty, ale najprawdopodobniej on sam. Spytałam, czy może lepiej nie byłoby, żebym pakiet wysłała (to w końcu głosowanie korespondencyjne!), usłyszałam, że nie.

Dziś (13.11) o 8 rano (sic!) po pakiet przyszedł listonosz. Bez uprzedzenia. Dostał takie polecenie, to nie jego widzimisię. Po wyboldowaniu informacji, że głosowanie jest 16.11, i po oznajmieniu przez pana, że przyjdzie w dniu wyborów, ktoś przychodzi po pakiet 3 dni wcześniej, bez uprzedzenia. Oczywiście nie wydałam pakietu. Nie tylko dlatego, że nikt mnie nie uprzedził, że niepełnosprawnych nie dotyczy głosowanie 16.11, że głosują wcześniej. Głównie dlatego, że głosowanie dziś nie jest możliwe, bo większość kandydatów nie ujawniła jeszcze swoich programów wyborczych! Żebyśmy mogli głosować wcześniej, musielibyśmy wcześniej dostać te programy - nie dostarczono nam ich.

Napisałam znowu do UG. Nie zostałam przecież uprzedzona, że odbiór będzie dziś, nie dostałam programów wyborczych, mało tego, wprowadzano mnie cały czas w błąd, że wybory są 16.11. Dostałam odpowiedź, że teraz to mam sobie pakiet wysłać sama i że w pakiecie była instrukcja. Może i była, ale głosowanie jest w niedzielę, więc wszyscy przeczytają ją właśnie wtedy! I dowiedzą się, że powinni byli wysłać pakiet... w piątek. A jeśli ktoś akurat przeczyta ją wcześniej, to i tak nadal nie będzie miał programów wyborczych! Jak więc ma zagłosować?

"Nadanie koperty zwrotnej może nastąpić nie później niż ostatniego roboczego dnia przed dniem wyborów" - czyli kiedy? Większość ludzi pracuje do piątku, moja poczta pracuje do 14:00 w sobotę, poczta główna pracuje codziennie całą dobę. Więc?

W dodatku mogę dostarczyć też pakiet osobiście do komisji wyborczej. Świetnie - przecież właśnie dlatego głosuję korespondencyjnie, że mogę iść głosować osobiście, logiczne, nieprawdaż!

Rzucanie kłód pod nogi ludziom, którzy i tak mają ich masę, jest bardzo popularne w naszym kraju. Zachowanie UG wpisuje się w ten trend. I wiecie co? Mam już tego dość. Mam dość użerania się o wszystko, o każdy drobiazg i o każdą ważną sprawę. O to wszystko, co inni mają ot tak sobie, bez proszenia i kombinowania. Nie mam już siły. Poddaję się.

Sprawni idą na wybory, które odbywają się w miejscu dla nich dostępnym. Kontakt z obcymi ludźmi mają ograniczony do minimum. My musimy wymieniać wiele stresogennych maili, spotykać się osobiście z obcym człowiekiem, i to we własnym domu, a potem jeszcze tłumaczyć się listonoszowi z cudzych win. Dla kogoś z EDS6a i ZA taka procedura jest nie do przyjęcia - pogarsza stan zdrowia. Za rok już tego nie zrobię. 

Tak się wyklucza ludzi.

Opisałam problem i poprosiłam UG, żeby przy kolejnych wyborach wszystkiego dopilnowali. To wszystko, co mogę zrobić.

Edit: UG jednak zmienił zdanie. Nie przyznali się do winy, ale cóż, mam wszystkie maile od nich i w żadnym nie ma informacji, że dziś miał ktoś przyjść po pakiet. Więc mają kogoś znowu przysłać jutro.Problem w tym, że nadal nie mogę głosować na wszystkie listy, bo większość kandydatów NADAL nie udostępniła programów wyborczych. Jeśli nie udostępnią ich do niedzieli, może się okazać, że nie tylko nasze głosowanie jest fikcyjne, ale również to dla sprawnych.

Edit 14.11: To jeszcze nie koniec odysei wyborczej. Dziś rano mili państwo z poczty przyszli po pakiet. Pół godziny później przyszli jeszcze raz, bo się okazało, że koperta, w jakiej pakiet oddałam, jest zła, niezgodna ze wzorcem, jaki poczta otrzymała od UG. Powinien na niej być napis PRZESYŁKA WYBORCZA i znaczek, że jest zwolniona z opłat - a nie było. Problem w tym, że to nie była moja koperta przecież, tylko UG mi w takiej dał pakiet. Żadnej innej nie dostałam. Odebrano mi pokwitowanie, paski z koperty odklejono. Kazano do UG pisać, żeby mi przynieśli kopertę prawidłową, bo w takiej, jaką dostałam, pakietu mi nie przyjmą, będzie nieważny.

Po kilku telefonach jednak kazano mi kopertę otworzyć (odkleić) i pokazać, co mam w środku, bo może do środka wsadziłam poprawną kopertę (kto to wymyśla?!). Jasne, że nie wsadziłam - jak mogłabym wsadzić coś, co nie istnieje? Ktoś z poczty kazał kopertę zakleić taśmą, paski przykleić z powrotem (chyba taśmą na poczcie, bo już się trzymać nie chciały), pokwitowanie mi oddać (dobrze, że pani je tylko zmięła, nie podarła), kopertę przyjąć, ręcznie dopisać, że to przesyłka wyborcza i dostarczyć komisji. Ciekawe, czy komisja to uzna - ale czemu miałaby nie uznać, skoro sami taką kopertę mi dali?

Listonosz mówi, że rok temu było dokładnie to samo, po 5 razy chodzili do jednego pana, bo jego też UG bez przerwy wprowadzał w błąd i nie trzymał się własnych ustaleń.

Powiedzcie mi, jak to jest. UG robił to już, a nadal nie wie jak?!

Edit 22.11.2014: Głosowanie powtórne. O 17 w piątek odebrałam maila, że między 15 a 16 (sic!!) ktoś mi przyniesie kartę do głosowania w drugiej turze. Nie zdążyłam jeszcze odpisać, jak ok. 19 przyszła miła pani z urzędu z kartą do głosowania. Opowiedziałam jej o problemach z kopertą w pierwszej turze; usłyszałam, że była brązowa, bo trudno było znaleźć białą kopertę, która pomieściłaby inne koperty formatu A4. Ja to rozumiem i dla mnie to żaden problem, ale dlaczego UG nie uprzedził poczty? Mają to zrobić tym razem.

Tym razem tylko 2 opcje do wyboru, obie równie złe, obie nadal bez programów wyborczych.

Edit 25.10.15: Przez lata myślałam, że głosowanie za pomocą osoby upoważnionej polega na tym, że to urząd zapewnia wolontariusza, który pójdzie zagłosować za ON. Nie korzystałam, bo nie mogłabym zaufać obcej osobie. Okazuje się, że urząd nikogo nie zapewnia, że to sama ON musi sobie znaleźć kogoś takiego. Dla mnie to niewykonalne. Osoby, którym mogłabym zaufać, mieszkają daleko i nie będę ich tu ściągać, bo raz, że same głosują (w innych miastach, dzielnicach), dwa, że na co dzień potrzebuję tyle ich pomocy, że nie mogłabym jej nadużywać w czasie wyborów; bałabym się, że nie dostanę jej, kiedy będzie mi potrzebna do czegoś istotniejszego, np. do dostania się na SOR. Drugi pomysł rządu okazuje się niedostępny dla ON. Nie rozumiem, dlaczego nie możemy, tak jak w Niemczech, głosować przez Internet? Albo dlaczego nie można wyborów organizować w dostosowanym lokalu z dostosowanym transportem? Przecież to, co jest dostępne dla sprawnych, powinno być automatycznie dostępne dla ON. Nie jesteśmy kryminalistami, którym za karę można na każdym kroku utrudniać życie, a państwo polskie tak właśnie robi.

Mam też dość tego pitolenia, że trzeba głosować, a kto nie głosuje, jest wyzywany od baranów i innych debili. Co zrobili ci, co się tak zachowują, żeby 5 milionów ON mogło głosować? (5 mln, bo odliczam tych najsprawniejszych) Co zrobili, żeby dostosować lokale wyborcze (88% lokali nieprzystosowanych)? Co zrobili, żeby ludzie niewychodzący z domu czy przykuci do łóżka mogli głosować? Co zrobili, żeby dostępne drogi głosowania rzeczywiście były dostępne, a nie tylko fikcyjnie? Co zrobili, żeby zagłosować na partię, która to zmieni? Co zrobili, żeby ludzie uprawnieni do głosowania mogli rzeczywiście głosować?

No, co zrobiliście?!

Bo obawiam się, że ja, nie mogąc wychodzić samodzielnie z domu, zrobiłam więcej.

Na razie to wygląda jak szykanowanie ryby za to, że się nie wspina.

BTW, to w ogóle jest jakaś bzdura. Mam sąsiadów, starsze małżeństwo. Oboje mają prawa do głosowania. Ale on jest ciężko chory, ona nie może go zostawić samego w domu. Nie mają ZA, mogą przyjąć obcych w domu, więc urząd mógłby im dostarczyć karty do głosowania i co? Nie dostarczy! Bo nie mają orzeczeń! I nawet gdyby on je dostał, to ona nadal nie mogłaby głosować. Nie mają tu nikogo z rodziny, dzieci nie mieli, więc nie mają i wnuków. Radzą sobie sami. Czasami przychodzi pielęgniarka środowiskowa, ale... nie w niedzielę. Sama bym chętnie została ich pełnomocnikiem, ale nie mogę, bo prawo tego nie przewiduje. A wystarczyłoby głosowanie przez Internet, w tym mogłabym im pomóc.
Nie wspomnę o tym, jak od razu by frekwencje wzrosła. W innych krajach to się sprawdza. Widać u nas rządowi zależy, żeby ludzie nie szli do wyborów.

Jest wielu niepełnosprawnych bez orzeczeń, nie mogą nawet skorzystać z tych fikcyjnych możliwości opisanych wyżej.

Są ludzie sprawni, którzy jednak nie wejdą na wysokie schody lokalu wyborczego (a windy nie ma), bo mają np. zwyrodnienia stawów związane z wiekiem.

Są samotne zdrowe osoby zajmujące się ciężko chorymi - im też nikt do domu nie przyniesie kart do głosowania ani nie zapewni opieki choremu, żeby mogli pójść głosować.

Proponuję się też przyjrzeć lokalom wyborczym w szpitalach, bo w wielu do lokalu wyborczego prowadzą schody bez windy!

Wyżywanie się na takich ludziach jest po prostu podłe. Uniemożliwienie im głosowania jest w ogóle poza kategoriami.


Edit 27.10.15: Czytałam ostatnio post kobiety opiekującej się niepełnosprawnym synem. On jeszcze nie ma 18 lat, ale matka już się martwiła, jak zapewnić mu możliwość głosowania. Chłopiec porusza tylko gałkami ocznymi. Co Polska zrobi, żeby mógł samodzielnie głosować tak, żeby nikt nie podglądał? Bo niby dlaczego ma pokazywać komuś swój głos? Ma przecież prawo do dyskrecji, sprawnym jest ona zapewniona za kotarą. Dlaczego państwo nadal nie zapewnia nam godnego głosowania np. przez Internet??
Od tej strony tego problemu nie rozważałam, ale kobieta ma całkowitą rację! Dlaczego mamy pokazywać komukolwiek swój głos, podczas gdy sprawni nie muszą tego robić?



poniedziałek, 10 listopada 2014

Dlaczego dorosłe dzieci zrywają więzy z rodzicami?

"Co jeśli rodzic naciska na kontakt, a my wiemy, że zdrowiej dla nas będzie go nie mieć?

Jeżeli naciska, a my wiemy, że dalej będziemy to odchorowywać albo że ucierpi na tym nasza rodzina, bo ten rodzic z butami wejdzie w nasze życie, jeśli mu na to pozwolimy, nie szanując nikogo ani niczego, to niestety, musimy wytrwać w tym, co jest dla nas ważniejsze. Czy to, że będę mieć kontakt ze swoją matką, która co tydzień mówi mojej żonie, jaka jest beznadziejna, a mnie - jak się na mnie zawiodła i jak ją strasznie opuściłem? Czy to, że moja żona będzie cierpieć, że ja będę cierpieć i mieć poczucie winy, ale za to moja matka będzie zadowolona? Trzeba się na coś zdecydować i to jest bolesne. Warto jasno postawić sprawę: albo matka będzie szanować moje warunki, na których ma mieć ze mną kontakt, albo tego kontaktu nie będzie".

Cały artykuł można przeczytać tutaj: Dlaczego dorosłe dzieci zrywają więzy z rodzicami?

Doskonały tekst, wart przeczytania nawet kilka razy - przez rodziców. Bo tylko od nich zależy, jaki będą mieć kontakt z dziećmi. To oni muszą się dać kochać, muszą być godni zaufania, muszą wcześnie wytworzyć więź z dzieckiem, jeśli chcą, żeby potem nie zerwało kontaktu. Żadne dziecko nie zrywa kontaktu bez powodu, z własnej woli - ale o tym się nie mówi!


czwartek, 6 listopada 2014

EDS a bóle głowy

Kolejne wideo nt. EDS. Tym razem jest o bólach głowy i ich przyczynach. Znowu pomijany jest typ 6a, nie mówi się o nasileniu wszystkich rodzajów bólu głowy w tym typie. Ale jest sporo o tym w typie hipermobilnym, który i tak zawiera się w 6a.

W EDS występują wszystkie bóle głowy ze wszystkich powodów, jakie można sobie wyobrazić. I nie po kolei, jeden za drugim - jednocześnie. Dlatego zwykły ból głowy, migrena i neuralgia wielonerwowa występują u mnie jednocześnie i są tak trudne do opanowania, że właściwie nie wiadomo, który z tych bólów eliminować najpierw i jak. Dodać można również bóle głowy wynikające z dysautonomii, która w 6a jest przez cały czas, nie tylko w czasie migren, jak w typie hipermobilnym - i to prawdopodobnie dysautonomia była odpowiedzialna za mój tygodniowy ból głowy kiedyś na gastroenterologii oraz za rozszerzone źrenice, który przyszedł oglądać sam profesor, który na oddziale pojawiał się rzadko. Dodać można też ból głowy wynikający z demencji naczyniowej - często zapomina się, że powstaje ona przecież w wyniku mikrowylewów krwi do mózgu wynikających z kruchości naczyń. I dodać można ból głowy wynikający ze złego funkcjonowania trzustki i nagłych wyrzutów adrenaliny. Dodać można ból powodowany deprywacją snu (narkolepsja), światłowstrętem, niedotlenieniem, nadciśnieniem, przebodźcowaniem w ZA, skutkami ubocznymi leków i suplementów, hipermobilnością/niestabilnością żuchwy (TMJ), kifoskoliozą i niestabilnością kręgosłupa, uciskiem na nerwy, problemami z akomodacją oczu, anemią, alergiami i nietolerancjami, fibromialgią, dyskopatią, hipotonią ortostatyczną, POTS itd.

Leczenie jest właściwie tylko objawowe. Ponieważ wszystkie te dysfunkcje w EDS są stałe, wynikają z deficytu hydroksylizyny i nie przemijają, nie można oddziaływać na przyczynę, nawet jeśli się ją znajdzie.

Nie wynaleziono leków, które działałyby na wszystkie te bóle jednocześnie, więc praktycznie nie zdarza się, żeby jakiś ból nie ćmił - zawsze jakiś jest. Kiedy edesiak mówi, że nie boli go głowa, nie znaczy to, że nie ma w tym momencie bólu głowy, tylko że ból jest do zniesienia. Bo w 6a są tylko 2 rodzaje bólu: do zniesienia i nie do zniesienia.

Rozmawiając z anestezjologiem nt. leków, trzeba pamiętać, że przy obniżonej temperaturze ciała wszystkie leki działają słabiej, że GOMD wyklucza leki przetwarzane przez CYP450 i że opioidy w typie 6 działają słabiej niż u innych ludzi. Potrzebna jest częsta rotacja leków, które lepiej działają podawane rzadziej, ale w większej dawce, niż codziennie, profilaktycznie, w mniejszej dawce. Ten drugi sposób nie działa w ogóle.





wtorek, 4 listopada 2014

Ankieta dla edesiaków

Ostatnio coraz częściej pojawiają się różne ankiety - to dobrze, może wreszcie ktoś coś sensownego wymyśli. Ta dotyczy objawów gastrologicznych i jest bardzo, BARDZO szczegółowa. Niestety wybrać można tylko 3 najpopularniejsze typy EDS, reszta jest pominięta - badacze nawet nie proszą o wpisanie ich w uwagach: nie ma pola do uwag! Pole dla nas to "other types".

Take Survey on Gastrointestinal Issues with Ehlers-Danlos Syndrome or CTDs—Harvard researchers need your help!

Żeby się dostać do ankiety, trzeba zjechać niżej, ale warto też zapoznać się z tym tekstem, bo wyjaśnia, w jakiej formie będzie ankieta.

Warto ją też przesłać dalej!




poniedziałek, 3 listopada 2014

Zespół hipermobilności i akrobacje

O różnicy między hipermobilnością a zespołem hipermobilności już pisałam, ale dopiero dziś znalazłam odpowiedni przykład:



Zwróćcie uwagę na dziewczynę. Tylko osoba z hipermobilnością może być tak giętka, ale jednocześnie NIE Z ZESPOŁEM hipermobilności. Gdyby bowiem miała zespół hipermobilności, ból nie pozwoliłby jej na takie poruszanie się i przy każdym ruchu miałaby dyslokację za dyslokacją. Nie byłaby w stanie chodzić - potrzebowałaby ortez. Byłaby po prostu mocno niepełnosprawna.

Osoby z hipermobilnością często zostają akrobatami, tancerzami, gimnastykami artystycznymi. Zdarza się, że ta hipermobilność po latach pracy powoduje utratę kontroli nad stawami, tancerze baletowi czasami doprowadzają do niekontrolowanych przeprostów, które uniemożliwiają tańczenie. Nadal jednak nie jest to zespół hipermobilności - zespół nie dotyczy jedynie stawów, dotyczy wszystkiego: mięśni, ścięgien, więzadeł, ścian narządów wewnętrznych, naczyń krwionośnych itd. O ile hipermobilność można nabyć, o tyle zespół hipermobilności jest wrodzony i nie umożliwia normalnej sprawności.

Z zespołem hipermobilności nie można normalnie żyć i nie można go nie zauważyć, w przeciwieństwie do hipermobilności, która może nawet uchodzić za nadsprawność. W hipermobilności ma się tkankę rozciągliwą, co umożliwia sprawność większą niż przeciętna; w zespole hipermobilności ma się tkankę rozciągniętą, co oznacza niepełnosprawność. W hipermobilności ma się normalną propriocepcję, w zespole hipermobilności jest ona upośledzona.

W EDS ma się zespół hipermobilności, nie hipermobilność, dlatego takie akrobacje po prostu nie są możliwe.


niedziela, 2 listopada 2014

Zrzutka!

W piątek Ola zabrała mnie do Emico na pierwszą wizytę, na wstępne dobieranie wózka. Tak się fortunnie składa, że osoby z 6a najczęściej wybierają TiLite (jeśli nie mają wózka elektrycznego), a najbliższy przedstawiciel TiLite znajduje się... na Konwaliowej, 10 minut jazdy samochodem ode mnie. Panowie tam nie tylko zajmują się sprowadzeniem wózka, ale też dobierają jego elementy, dopasowują, a nawet przerabiają, jeśli potrzeba.

Powiem Wam, że to jest miejsce, gdzie pracownicy wiedzą, co to znaczy zadbać o klienta albo nawet potencjalnego klienta, bo przecież wiedzieli z góry, że niczego teraz nie kupię. Chciałam się tylko zorientować, co i jak dopasować i ile to będzie kosztowało.

Miałam już jakąś wiedzę, bo sprawę doboru wózka dobrze przemyślałam, a mimo to dowiedziałam się kilku przydatnych, istotnych szczegółów, jakie mogą mieć duże znaczenie w moim konkretnym przypadku. Omówiliśmy i dobraliśmy każdy, absolutnie każdy element wózka, łącznie z tym, jak przytroczyć kulę. Okazało się, że najprawdopodobniej będzie niezbędne dokupienie dodatkowego oparcia dla osób z dużą kifoskoliozą, zwłaszcza po operacji stabilizacji kręgosłupa. Niezbędne będzie też dorobienie wysuwanego zagłówka, którego TiLite nie ma w ofercie.

Oczywiście rozczuliły mnie różne wersje kolorystyczne i tatuaże. W pierwszym odruchu chciałam je pominąć, bo podnoszą cenę, ale Ola stwierdziła, że skoro to ma być mój docelowy wózek, a poza tym wózek to nie rzecz, tylko przedłużenie osobowości, to mam o tym też pomyśleć. No to pomyślę. Potem. ;)

Wózek w wersji podstawowej to ok. 15.000 zł. Z oparciem i zagłówkiem daje to ok. 17.000 zł. NFZ refunduje 3.000. PCPR być może da drugie tyle, ale to niepewne pieniądze, na które zresztą bardzo długo się czeka. Z 1% udałoby mi się tę kwotę uzbierać może za 4 lata, i to nie spełniając potrzeb codziennych, typu leki czy wyciskarka. Za 4 lata może mnie nie być, cegła może mi spaść na głowę, a jeszcze chciałabym pożyć przed śmiercią. ;)

Więc co? Więc zrzutka! Kto może, niech puszcza dalej, niech się uda!