środa, 3 lutego 2016

Dopóki żyję

Zauważyliście już na pewno, że przestałam pisać o przemocy. Ona nie znikła. Wręcz się nasiliła. To ja o niej nie wspominam, bo nie mam na to siły. Po każdym incydencie chcę jak najszybciej o nim zapomnieć i nie myśleć. Poświęciłam temu tematowi wiele lat terapii - i nie pomogło. Nie pomoże, dopóki matka nie przeprosi, nie zmieni się, nie odpokutuje. Nie da się przepracować przemocy, która TRWA. Więc co jakiś czas muszę to z siebie wyrzucić...

Obudziło mnie dziś pukanie do drzwi. Pomyślałam, że pomoc społeczna się pomyliła. I co? Matka! Znowu przemoc, szantażowanie ubezwłasnowolnieniem, przemocą, ośrodkiem zamkniętym, tym, że pojedzie szantażować mojego psychiatrę i innych lekarzy. Nachodzi mnie wbrew mojej woli i potem długo nie chce opuścić mieszkania. Powinnam uprzedzić psychiatrę, że może go nachodzić, ale jak mam mu to napisać? I nie chodzi mi o gramatykę - jestem aspie, wiadomo, że napiszę wprost, bez owijania w bawełnę. Tylko jak to unieść?

Może być nieprzyjemnie. Od lekarzy wiem, że matka najpierw udaje zatroskaną matkę chcącą pomóc dziecku, które rzekomo nie chce przyjąć tej pomocy, a jak lekarz nie wierzy, przechodzi do szantażu i żądania wycofania się z diagnozy. 

Sprawa jest poważna. W normalnych warunkach matka miałaby już dawno niebieską kartę na policji, ale boję się to zrobić, bo nie chcę mieć ojca na sumieniu, mógłby umrzeć na zawał, choruje na serce. Ale obawiam się, że sprawa i tak będzie miała swój finał w sądzie, jeśli doczekam, bo matka mnie wykańcza.

Poprosiłam też psychiatrę o nieudzielanie mojej matce jakichkolwiek informacji na temat mojego zdrowia. Poprzedni doktor z nią rozmawiał i matka do dziś wykorzystuje to przeciwko mnie (np. rzekomo powiedział jej, że cała psychiatria to ściema).

Najgorsze jest to, że na sądy nie można liczyć, jeśli się jest niewinnym. To matka ma pieniądze, więc to ona przekupi lekarzy, ekspertów, prawników, którzy powiedzą wszystko, czego zażąda (tak, już to robi, chodzi do lekarzy, kłamie im w żywe oczy, a oni na podstawie tych kłamstw, nie badając mnie, nie rozmawiając ze mną, nie widząc mnie na oczy, wydają zaocznie diagnozy i sądy - oczywiście zgodne z oczekiwaniami matki, a nie z rzeczywistością). A co i kogo ja mam?

Samobójstwo jest zawsze dobrym wyjściem, tylko że wtedy matka za nic nie odpowie. Dopóki żyję, nie daruje mi tego, że już nie chcę być jej ofiarą i nie pozwalam się krzywdzić.


2 komentarze:

  1. Przykre i naprawdę nie ma co poradzić, skoro nie możesz tego zgłosić.
    Trzymaj się, Daguś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madzik, dzięki za te słowa. One naprawdę dają więcej wsparcia niż nieprzydatne i niemożliwe do zrealizowania rady.
      Najbardziej mnie przeraża to, że ojciec jej na to pozwala i jeszcze jej w tym pomaga, choć rodzic powinien bezwzględnie chronić dziecko (no chyba że to dziecko to jakiś morderca czy gwałciciel), a mimo to ja mam skrupuły, a on nie. :(

      Usuń