wtorek, 14 czerwca 2016

Przemoc

Jeśli ktoś nie śledzi fp, to co jakiś czas będę wrzucać cytaty z przemocy.


14.06.
Matka znowu podszywa się pod ojca, dzwoniąc. Zaczyna przesłuchanie od tego co jadłam. Nie odpowiadam na pytania. Każę jej przestać mnie przesłuchiwać i prześladować, ale nie przerywa i zaczyna truć, co ona ugotowała. Nie obchodzi mnie to, więc na wszelki wypadek kilka razy (!!) powtarzam, że nie chcę żadnego jedzenia i że ma nie przyjeżdżać. Nadal nie przestaje, kłamie, że się "martwi" (i dlatego się znęca?), więc pytam, czego chce.
- Żebyś przyjechała do domu.
Przecież jestem w domu, już dawno wróciłam ze szpitala. Mówię jej to i odkładam słuchawkę.


***
Znowu dzwoni (podszywa się pod ojca), chyba po raz dziesiąty dziś.
- Po co wydzwaniasz?
- Mam tylko ciebie, to do kogo mam dzwonić?
- Znajdź sobie koleżanki.
- Ale ja chcę z tobą rozmawiać.
- Ale ja nie chcę.
- Ale ja chcę mieć z tobą kontakt.
- ALE JA NIE CHCĘ!
- Ale dlaczego?
- Doskonale wiesz dlaczego, bo ci to milion razy mówiłam. Zmień się i zacznij się zachowywać normalnie, to się zastanowię.
- Ale ja chcę, żebyś to ty się zmieniła.
Odkładam słuchawkę.
Wydzwania jeszcze z 7 razy, nie odbieram. To ona chce mieć kontakt, więc to ona ma się dostosować. Ja nie chcę żadnego kontaktu!


***
Mam hipotermię. W takie lodowate dni to się często zdarza. Dlatego mam w pokoju przez cały rok grzejnik, a na brzegu łóżka zawsze leży koc elektryczny. Ups, grzejnik matka wyniosła do salonu i zepsuła (urwała mu nogę i odmawia naprawienia), koc ukradła (nie znalazłam go do dziś). Niestety leżenie pod 2 kołdrami, bez ogrzania, nie pomaga, temperatura 34 stopnie, trzęsę się z zimna, a ból rozrywa mi stopy i dłonie.
Telefon dzwoni raz za razem wiele razy - wiem, że to ona, nie odbieram.
Po kilku takich godzinach odbieram i mówię, żeby przestała wreszcie wydzwaniać. Ona mi na to, że musi dostać moje wyniki ze szpitala (próbuje je wyłudzić, bo gastrolog je chciał dostać mailem - odmawiam od kilku dni, mówię jej, żeby mi podała maila, to sama je wyślę - nie chce podać). Potem znowu atakuje z innej strony - musi ze mną jechać do psychiatry zmienić koniecznie leki (uśmiałam się - nigdy z nią nie pójdę do żadnego lekarza, nie ma takiej możliwości, a leków nie biorę od wielu miesięcy, ale przegrzebała te leki, które ukradła i ma wąty, tylko nie wiem, dlaczego akurat do psychiatry). Mówię jej, że nawet gdyby teraz chciała mi je nagle oddać, to już za późno, bo już uruchomiłam sprawę.
Matka: Czy ty wiesz, że masz schizofrenię?
Odkładam słuchawkę.
Co mówi o człowieku fakt, że obronę przed przemocą nazywa schizofrenią?


***
Nadal wydzwania. Bez przerwy.
- Powiedz ojcu, żeby do mnie maile pisał, bo ja już nie będę odbierać tego telefonu.
- To odbieraj, bo to się skończy źle!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz