piątek, 13 stycznia 2017

O rozumieniu mowy w ZA

Osoby z ZA, nawet jeśli nie mają problemów ze słuchem, mają problemy z rozumieniem różnych ludzi. Różni aspie mają różne te problemy i różnie nasilone, napiszę o moich.

Pierwszy problem z rozumieniem mowy pojawił się w moim życiu jeszcze w dzieciństwie. NT używają masę słów, które nie znaczą tego, co znaczą - używają idiomów i przenośni. Jeśli chcecie w ten sposób mówić do aspiego, to nie liczcie na zrozumienie. Komunikat musi być jasny, bez zbędnych zawijasów, bez zaciemniania sedna sprawy, bez błędów. Owszem, uczymy się idiomów (pamięciowo!), ale sami używamy ich rzadko, bo zawsze, ale to zawsze utrudniają zrozumienie. Nie wiem jak inni, ale jeśli z kimś rozmawiam, to mówię najjaśniej, jak mogę, bo chcę być rozumiana. Gdybym nie chciała być rozumiana, nie mówiłabym wcale, ale nie oszukiwałabym interlokutora idiomami, podtekstami, domysłami, dwuznacznościami.

Nie rozumiem dziwnego, nienaturalnego akcentu, jąkania, mówienia z błędami, obcych dialektów. Jeśli chcecie być rozumiani, mówcie poprawnie po polsku, bez naleciałości, bez seplenienia, bez zmieniania brzmienia słowa, bez wielosłowia. Wszystko, co jest nienaturalne w poprawnym polskim języku, co jest odchyleniem od poprawności, jest dla mnie nie do zrozumienia. Zatrzymuję się na pierwszym takim błędzie, bo nie jestem w stanie słuchać ani czytać dalej, jeśli nie zrozumiem, co to za słowo, więc cała reszta już mi umyka. Tak samo jest, kiedy ktoś mamrocze pod nosem, mówi w trakcie jedzenia itd.

Szybkie mówienie brzmi jak karabin maszynowy - w pewnym momencie wszystkie słowa zlewają się w jedną falę dźwięku i tylko kiwam głową, bo już nic nie jestem w stanie nic usłyszeć. Przerwijcie i zacznijcie jeszcze raz, w normalnym tempie. Podobnie jest ze zbyt wolnym mówieniem. Dłuższa pauza to kropka. Jeśli jej używacie bez umiaru, to Wasze zdania nie mają sensu!

Z tego wynika np. problem z audiobookami. Nie jestem w stanie ich w ogóle słuchać. Lektor czyta zbyt wolno, nienaturalnie wolno. Ale przyśpieszyć się go nie da, bo wtedy wychodzi na jaw, że czyta w nienaturalnie nierównym tempie, szybciej wolniej, szybciej, wolniej - i tak bez przerwy. Tylko Ivona (a w niej głos Jacek) czyta naturalnie i w równym tempie. 

Nie rozumiem, kiedy naraz mówi więcej osób niż jedna. Jestem w stanie skupić się tylko na jednej mówiącej osobie, i to tylko wtedy, kiedy w tle nie ma hałasu, kiedy inne osoby nie drą się w tym samym czasie. Właśnie - to darcie też jest dziwne. NT mają zwyczaj, że kiedy zbierają się w większym gronie, natychmiast zaczynają mówić głośniej, mimo że nikt wśród zebranych nie ma problemów ze słuchem. Zamiast się drzeć, zacznijcie mówić pojedynczo - jedno po drugim. Nie nakładajcie głosów na siebie. I wyciszcie dźwięki tła. Przy jazgoczącym telewizorze nie da się rozmawiać.

Jeśli chcecie rady od aspiego, nie oczekujcie odpowiedzi w mowie. Jeśli nie dacie odpowiednio dużo czasu na przemyślenie wypowiedzi, nie będę miała szans Wam odpowiedzieć. Dlatego o rzeczach ważnych zawsze lepiej pisać maile niż rozmawiać face to face.

Nie oczekujcie też, że zapamiętam wszystko, jeśli mówicie dużo. Mam pamięć fotograficzną, a jak wiadomo, aparat nie fotografuje mowy, tylko pismo! W dodatku demencja sprawiła, że działa u mnie właściwie tylko efekt świeżości. Więc najważniejsze piszcie na początku. Reszty nie zapamiętam.

Mam problem z przenoszeniem uwagi - więc nie skaczcie po tematach. Najpierw omówcie jeden, a dopiero potem kolejny. Nie będę w stanie także przejść do kolejnej czynności, jeśli nie zostanie zakończona poprzednia. Mam bardzo podzielną uwagę, prawie jak Glenn Gould, mogę nią obdzielać wiele rzeczy jednocześnie, ale nie przeniosę jej z jednego obiektu na drugi.

Wymaganie, żebym patrzyła komuś w oczy jest niegrzeczne. Owszem, nauczyłam się tego z własnej woli, ale nie zawsze mogę to robić. Inni aspie nie mogą wcale. Jednak patrzenie w oczy nie jest potrzebne, żeby kogoś słuchać i rozumieć! To mit! Tak, wiem, że jeśli NT ucieka wzrokiem, to kłamie, ale to nie dotyczy mnie. Większość aspich nie kłamie.

Nie słyszę albo nie rozumiem, kiedy ktoś mówi do mnie, podczas gdy jestem czymś zajęta. Jeśli rozmawiamy, to owszem, jestem nastawiona na słuchanie, nawet jeśli w tym czasie koloruję czy robię herbatę. Ale jeśli jestem zajęta, a ktoś mi będzie przeszkadzał, to będzie dla mnie jak natrętna mucha, którą się odgania, a nie rozumie. Umówcie się na rozmowę w konkretnym terminie i nigdy, przenigdy nie przerywajcie czynności, którą wykonuje aspie. Zawsze mam potem problem, żeby do niej wrócić, co może mieć bardzo złe konsekwencje, i to nie tylko meltdown.

Nie próbujcie rozmawiać, kiedy mam meltdown, jestem zestresowana albo mam atak lęku. To nie działa u NT, więc tym bardziej u aspich! Tylko pogorszycie sprawę. Jeśli macie coś pilnego/ważnego, napiszcie maila, ale nie wydzwaniajcie. NT często nie chcą pisać maili - skoro nie chcecie rozmawiać, to nie miejcie pretensji, że aspie Was nie słucha. Poza tym jeśli to Wy macie do kogoś sprawę, to Wy musicie dostosować kanał komunikacji, a nie ten ktoś, do kogo macie sprawę. Oczywiście wszelkie urzędy i inne instytucje powinny mieć otwarte wszystkie możliwe kanały komunikacji, bo nigdy nie wiadomo, z jakim schorzeniem/zaburzeniem będzie klient. Dyskryminować to można bandytów.

W książce "Autyzm… Co to dla mnie znaczy?" Faherty znajdziecie szybki test na temat rozumienia mowy. Można się nim posługiwać na co dzień:

Mam trudności ze zrozumieniem, kiedy:

Inni mówią szybko.

Używają zbyt wielu słów.

Używają słów, których nie znam.

Używają wyrażeń o znaczeniu przenośnym.

Mówią, kiedy wokół jest zbyt wiele innych dźwięków.

Nie dają mi czasu na przemyślenie tego, co powiedzieli.

Mówią z obcym akcentem albo w innym dialekcie.

Mówią: "Spójrz na mnie" i chcą, żebym utrzymywała kontakt wzrokowy.

Mówią do mnie, kiedy myślę o czymś innym.

Mówią, kiedy się martwię, jestem zaniepokojona lub przytłoczona.

Nie chcą wydrukować albo napisać tego, co mówią.

Inne.

Ja akurat nie mam problemów ze słowami, których nie znam - zawsze chętnie nauczę się czegoś nowego. Za to coraz większe problemy generuje demencja naczyniowa. I to nie tylko jeśli chodzi i pamięć czy rozumienie, ale również jeśli chodzi o huśtawkę nastrojów. Zaniki korowe powodują częstsze i silniejsze zmiany nastroju niż dwubiegunówka. Nawet ultrakrótkie cykle nie dały mi nigdy tak w kość, jak demencja w ostatnich latach.

O mowie w ZA już kiedyś pisałam. Mutyzm wybiórczy lub całkowity i niepanowanie nad głosem to normalne objawy w ZA. Jeśli ktoś ma tylko ZA, to w rozmowie można mu co jakiś czas przypominać o timbrze głosu - wtedy może to kontrolować przez krótki czas (to dosłownie tak, jak pilnowanie psa, żeby kontrolował swoje ADHD, miałam to z Sarą :)). Ale w EDS6a, gdzie cały narząd mowy jest wiotki i nie ma się nad nim żadnej kontroli (również nad strunami głosowymi), a podniesiony puls grozi śmiercią, zwracanie komuś uwagi jest niegrzeczne, przemocowe wręcz. To tak jak mieć pretensje do niewidomego, że jest "ślepy". Skoro aspies w takich sytuacjach mogą używać rozumu, to NT mogą używać empatii.


Fajnie, że o eds pomyśleli. Wśród edesiaków ZA występuje dużo częściej niż wśród zdrowych.
Tylko z tą nauką nie bardzo, raczej książkowo, jako aspie nie jestem w stanie uczyć innych ani im niczego tłumaczyć.

2 komentarze:

  1. To bardzo przydatna notka. Przeczytałam z zainteresowaniem i będę się starała stosować w kontaktach z aspie (czasem moja praca tego wymaga).
    Chciałabym tylko zauważyć, że używanie idiomów, przenośni i aluzji wcale nie musi być próbą oszustwa. Ja używam tych form, bo są ładne. Czasem są zupełnie niewinne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czasami używam (można znaleźć nawet na tym blogu :)), ale jednak mam wtedy świadomość, że ktoś może nie zrozumieć. I nie używam ich w rozmowie z innymi aspimi. Bo to jednak jest forma oszustwa - przecież masz wtedy na myśli coś zupełnie innego, niż mówisz. :(

      Usuń