czwartek, 30 marca 2017

#życie codzienne

Wysiada mi nadgarstek i nasada kciuka - od myszki. I to tej mojej myszki pionowej, która przez ponad 2 lata nie powodowała żadnych problemów,, bólu, dyslokacji, zapalenia ścięgien itd. Teraz wszystko naraz i już nie mam pomysłu, jakiej myszki mam teraz używać, żeby tak nie było.

***
Nie pamiętam, czy o tym pisałam, ale orzecznikom nie wystarczyła moja karta z IPINu! Te @#$$^ zażądały jeszcze karty od psychiatry z L-wa. Wyobrażacie to sobie?! Wiedzieli, że byłam u niej tylko 2 razy, więc tam prawie nic nie ma, a mimo to usiłowali mnie przeciągnąć po innym mieście. Osobę niewychodzącą! Znowu - dlaczego nie napisali maila do psychiatry i nie wzięli tej dokumentacji faxem?! Gdyby pacjent był w stanie tak się szlajać po mieście, nie potrzebowałby orzeczenia!

Całe szczęście, że Gosia i jej Mama mi pomogły i 2 razy jeździły do psychiatry. Najpierw po poprawioną receptę, potem po dokumentację. A przychodnia jeszcze problemy robiła, kazała jakiś wniosek wypełniać itd. A przecież to jest MOJA dokumentacja i to JA powinnam nią dysponować, a nie urzędnicy czy przychodnia!

 Przed momentem opiekunka odebrała dokumenty od ochrony i poszła na pocztę je wysłać. Ciekawe, co im się teraz nie spodoba!

***
Dziś wypadł dzień gotowania. Tzn. już od wczoraj nie mam nic do jedzenia, ale nie byłam w stanie nic przygotować wcześniej. Dziś też nie za bardzo. Nie mam już kasy, żeby dokupić takie podstawy jak ziemniaki czy pomidory, więc zrobiłam leczo z tego, co miałam - z kurczaka, pieczarek i marchewki (takie śmieciowe żarcie jest najsmaczniejsze :)). To mnie tak wykończyło i tak nasiliło ból, że nie mam siły zjeść, chociaż mam takie mdłości, że zaraz będę wymiotować (nie mogę dopuszczać do opróżniania się żołądka, nawet nocą). Co gorsza, nie mam też już nic do leków rano.

Nie jestem w stanie nie tylko robić zakupów, ale i gotować, a OPS nie chce mi dać nikogo do pomocy w gotowaniu i sprzątaniu. :(




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz