niedziela, 23 lipca 2017

#przemoc

3.06
Ważny artykuł.
"Po pierwsze: jest intencjonalne, czyli nieprzypadkowe. Osoby dopuszczające się przemocy z reguły mówią, że mają dobre intencje: „To dla twojego dobra”, „Robię to, aby się posłuchała i robiła, co do niej należy” itp.

Po drugie: zawsze, gdy ktoś narusza twoje prawa lub dobra, lub/i uniemożliwia korzystanie z nich przez ciebie, jest na ścieżce przemocy.

Po trzecie, najważniejsze, istnieje asymetria sił w tej relacji. Sprawca ma znaczącą przewagę nad drugim człowiekiem, taką, która uniemożliwia samoobronę. Ta przewaga może być fizyczna, psychiczna, ekonomiczna lub instytucjonalna.

Po czwarte: powoduje szkody zarówno fizyczne, jak i psychiczne – te są gorsze w skutkach. Więc jeśli siły są wyrównane, będziemy mieli do czynienia z wymianą „ciosów”, a nie z przemocą. Odpowiedzialność za przemoc, niezależnie od powodu, spoczywa po stronie silniejszego. Ta sytuacja powoduje to, że osoba, która padła ofiarą przemocy, potrzebuje interwencji i pomocy z zewnątrz, bo sama nie jest w stanie się bronić, jest słabsza".

Skoro w wywiadzie mówią, że zawsze jest jakieś wyjcie, to znaczy, że zagranicą to jakoś działa. Czemu w Polsce nie?

***
Matka znowu wydzwania po kilka, kilkanaście razy z rzędu.

19.06
Nie ma sensu pisać. Wydzwania do mnie bez przerwy po kilka, kilkanaście razy dziennie. Kłamie. Obraża i poniża mnie. Insynuuje mi jakieś bzdury. Znęca się nade mną psychicznie. Mało tego - NACHODZI MNIE bez ostrzeżenia! Dla policji to nada za mało na reakcję. A wystarczy jej zakazać zbliżania się. Do tego wystarczy przecież moja wola, moje stwierdzenie, że nie chcę przemocy. Tu nie potrzeba nic więcej, poza niezgodą na przemoc!

7.07
Matka nadal nie oddała mi leków, które ukradła ponad rok temu. A mimo to nadal śmie się ze mną kontaktować. Nie wiem, jak tak można. Nie mam ochoty na kontakty z lekomanką, bo nie widzę innego celu w kradzieży leków, no może poza nienawiścią do osoby, którą się okrada i której życie się naraża.

Tak poza tym nic się absolutnie nie zmienia, matka się nie zmienia. Przestałabym pisać w kółko o tym samym, ale podobno takie zapisy rzeczywistości są świetnym dowodem w sądzie, a sądzę, że do niego kiedyś dojdzie.

Teraz niestety ojciec do matki dołączył, współpracuje z nią. Udaje, że do mnie dzwoni, a potem... oddaje słuchawkę matce. Albo niby ze mną rozmawia, a matka w tle dopowiada chamskie odzywki. To też nagrywam na wszelki wypadek.

23.07.
Bez zmian. Wydzwania nadal.
Nachodzi mnie też. Dziś mnie naszła bez ostrzeżenia, jak zwykle. Wczoraj mnie ojciec okłamał. Napisał mi w mailu, że dziś mi przywiezie pilota (jutro przyjeżdża M., muszę go mieć), tymczasem przywiózł matkę. Nie wiem, jak wyjadą, bo pilota wzięłam, ale nie poszłam z matką ich wypuścić. Poszłabym, gdyby jej nie było, więc sami są sobie winni. Ojciec sam nie toleruje matki, ale z radością umożliwia jej krzywdzenie mnie. To przykre.

A co było - standardowo - gdyby w pokoju stał wózek albo gdybym była z kimś w łóżku? Mnie nie wolno mieć prywatnego życia. Sami się obwarowali w mieszkaniu bez windy, żebym nie mogła wejść, a do mnie przyjeżdża matka bez ostrzeżenia i wbrew mojej woli.

Jak jej zwróciłam uwagę, że nie życzyłam sobie, żeby tu przyjeżdżała, to mi odpowiedziała, że już dawno mnie nie widziała. No tak, nie może być tak dobrze, żebym miała labę bez niej, dzień bez przemocy jest dniem straconym.

Była tu może 2 minuty, a zdążyła spieprzyć wszystko, na co spojrzała. Wszystko, absolutnie wszystko, na co spojrzała, skrytykowała i opieprzyła. Każdy drobiażdżek.

***
Wydzwaniała 15 razy. Wyobrażacie to sobie? Stalking!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz