środa, 4 października 2017

#przemoc

20.08
Tak się złożyło, że w tym tygodniu było u mnie pogotowie. Kiedy u mnie było, ojciec pojechał zatankować. Potem pogotowie zabrało mnie na SOR. Między tym a powrotem ojca, to dosłownie kilka minut, matka zdążyła zrobić rewizję i przegrzebać wszystkie dokumenty, które leżały na stole w kuchni. Wyobrażacie to sobie w ogóle? Zrobilibyście coś takiego? Grzebalibyście w cudzych papierach?! Nie tylko bez pozwolenia, ale WBREW cudzej woli?!

Całe szczęście, że miałam - po ostatnim cyrku matki z lodówką - pochowane leki, bo przecież na 1000% by mi je znowu ukradła! Tych ukradzionych poprzednio NADAL MI NIE ODDAŁA.

Na sor matka przyjechała TYLKO PO TO, żeby mi powiedzieć, żebym wyrzuciła szczury. Czy ktokolwiek jest sobie w stanie to wyobrazić? Ja w ciężkim stanie, z bólem i hipotonią, a ona staje nade mną i zaczyna mi truć?! Że mieszkanie jej się nie podoba, że jej wstyd, że mam wyrzucić szczury, że jestem taka i śmaka. NA SORZE!

Odkąd wróciłam z soru, nasiliło się nękanie telefoniczne. Oczywiście szantażuje mnie, że jak nie odbiorę, to będzie mnie nachodzić - i niestety robi to. Sytuacja patowa. Matka mnie osaczyła z każdej strony, jak nie z jednej, to dojedzie mnie z drugiej.

NIEBIESKA KARTA NIE CHRONI OFIARY W ŻADEN SPOSÓB.

26.08
Znakomity artykuł o przemocy psychicznej, zacytuję:

"Naciskanie: „Nie chcę się wtrącać, ale…”. „Oczywiście sami zdecydujecie, ale zielony kolor będzie tu wyglądał idiotycznie”. Kluczowe jest tu słowo „ale”…

Szantaż emocjonalny typu „bo mi będzie przykro”. To przerzucanie na kogoś odpowiedzialności za swoje uczucia i samopoczucie.

Stawianie przed faktem dokonanym: „Pomyśleliśmy, że nie będzie wam przeszkadzało, jak zakwaterujemy was razem z X i Y.” „Jak to nie pojedziesz ze mną do cioci, ja już jej obiecałam”. Zostajemy postawieni przed czymś, na co nie zgodzilibyśmy się, gdyby nam dano wybór.

Nieprzyjmowanie odmowy — ignorowanie jej i zachowywanie się tak, jakbyśmy się zgodzili. To szczególnie irytująca odmiana manipulacji.

Niedyskrecja: to nie tylko zadawanie zbyt osobistych pytań, ale też ujawnianie informacji o nas innym osobom bez naszej zgody. Szczególnie takich, które mogłyby nas zawstydzić.

Manipulowanie faktami — zatajanie informacji albo podawanie tylko części z nich, aby coś osiągnąć. Np. tuż po wejściu do znajomych słyszysz: „Zapomniałam ci powiedzieć, że będzie u nas też mój brat, ale przecież macie tyle wspólnych tematów”. A tymczasem unikasz go jak ognia, odkąd wydzwania do ciebie co drugi dzień, proponując randkę.

Uderzanie w czuły punkt — „A myślałam, że ty zawsze chętnie pomożesz”, „sądziłam, że jesteś bardziej wyrozumiała”. Z sugestią, że jeśli nie zmienimy decyzji, to druga strona przestanie nas uważać za uczynnych/wyrozumiałych/rozsądnych itp. Mistrzami w tej dyscyplinie są… dzieci, które zawsze wiedzą, co zmiękczy mamę albo tatę.

Odwoływanie się do relacji albo ról społecznych połączone z oceną — „prawdziwy przyjaciel tak nie postępuje”, „a myślałam, że jesteś taką dobrą matką”. W podtekście: jeśli nie zmienisz zdania, to przestanę cię uważać za przyjaciela albo za dobrą mamę.

Słynne „A nie mówiłam…” — to się wprawdzie wydarza już po fakcie, ale ma na celu przypomnienie nam, kto wie lepiej…

Przypisywanie fałszywych intencji — „w ogóle nie dbacie o rodziców…” (gdy odmawiamy cotygodniowych odwiedzin), „widocznie rodzina nie jest dla was ważna”. Zwykle bardzo trudno jest wytłumaczyć komuś, kto używa tej strategii, że jest inaczej. On nie chce zrozumieć — chce osiągnąć swój cel.

Nadopiekuńczość i kontrola. To przepytywanie, gdzie byliśmy, z kim, o której wróciliśmy do domu… A także wyręczanie (np. mama pod naszą nieobecność przychodzi umyć okna) i ostrzeganie przed potencjalnymi niebezpieczeństwami wbrew naszej woli. Często odbywa się to pod płaszczykiem troski o nasze zdrowie i bezpieczeństwo. Skrajną postacią kontroli jest inwigilacja — ingerowanie w nasze osobiste sprawy, potajemnie lub jawnie. Czytanie pamiętnika, sprawdzanie SMSów czy komunikatorów. Kiedyś na lotnisku usłyszałam, jak matka mówiła do kilkunastoletniego chłopca: „Mamusia nie grzebie ci w komórce, mamusia kontroluje sytuację”. Otóż to".

Matka robi wszystko z tej listy.

27.08
Dziś, jak wzięłam telefon do ręki rano, zobaczyłam, że matka wydzwaniała... 11 razy!!! 11 razy do godziny 11!! Zwykły stalking! Myślałam, że coś się stało oddzwaniam, a tu nic się nie stało, matka tak bardzo chciała się nade mną poznęcać. Jak zwykle. Nie będę już oddzwaniać. Jak się coś naprawdę stanie, to będzie jej problem. Ja sobie nie życzę stalkingu.

Wczoraj też wydzwaniała. Powiedziałam jej, że NIE CHCĘ ŻADNEGO JEDZENIA i żeby nie wysyłała do mnie ojca. Mija pół godziny, ojciec przyjechał. Z żarciem. Wciskanie komuś żarcia do gardła wbrew jego woli również jest przemocą, było o tym w ostatnim artykule. Całe jedzenie pojechało z powrotem. Skoro ojciec chce tak bez powodu i bez sensu jeździć, to cóż, nie moja sprawa.

Zauważyłam, że telefon mi nie chce nagrywać rozmów. Nie wiem dlaczego, nie ma żadnego komunikatu, po prostu sam z siebie zamyka okienko, w którym się zatwierdza rozmowy do nagrania. Ponad połowa rozmów przepada, także te, kiedy oddzwaniam, bo on nagrywa tylko przychodzące (też nie wiem czemu).

Matce tyle razy mówię, żeby pisała maile. Ale nie robi tego, bo w mailu nie mogłaby mnie nękać, po prostu bym nie czytała i nie odpisywała - i ona o tym wie. Za dobrze by mi było, nieprawdaż. Telefon przyszedł mi z pomocą i wyłączył wibracje. Nie wiem dlaczego, ale nie mam zamiaru tego naprawiać. Wyobrażacie sobie, w jakim stanie byłoby serce, gdyby w ciągu kilku godzin telefon dzwonił 11 razy?!

30.08
Wydzwania cały czas. Byłam u nefrologa i po wizycie tylko czekałam, aż będzie wydzwaniać, żeby mnie przesłuchiwać. Nie zadzwoniła, więc znowu miałam nadzieję, że jednak coś powoli zaczyna się zmieniać. Niestety następnego dnia zadzwoniła i zaczęło się regularne przesłuchanie. Jeszcze chciała wyciągnąć ode mnie, jakie antybiotyki dostałam, żeby je sama brała, mimo że jest zdrowa. Czyli lekomania jej nie przeszła.

Dziś godzinę nie miałam telefonu w ręce (wiem dokładnie, bo sprawdziłam, ile filmu minęło), a ona przez ten czas wydzwaniała aż 6 razy! 6 razy na godzinę! Znowu dałam się nabrać, bo myślałam, że się coś stało, ale nie, znowu chciała mnie przesłuchiwać. Mówię jej, że kiedyś będzie miała naprawdę jakąś ważną sprawę, a ja nie odbiorę, bo po kilkanaście razy dziennie mnie oszukuje. Do niej to nie dociera. Usiłuje mnie zmuszać, żebym odbierała wszystkie kilkanaście telefonów. Nie mam zamiaru tego robić. Jak coś chce, niech pisze maile.

2.09
Matka uznała, że moje urodziny to doskonały pretekst, żeby mnie nachodzić i się znęcać. Jak zawsze się awanturowała. Doprowadza mnie i ojca do ostateczności. Człowiek, który jest w takim stanie, kiedy nie ma już nic do stracenia, jest zdolny do wszystkiego.

A matka się szczyci swoją typowo psychopatyczną umiejętnością - brakiem uczuć. Nic nie czuje, więc nie da się jej wyprowadzić z równowagi, sama się do tego dziś przyznała. Mnie z kolei usiłuje wmówić, że wszy, którymi mnie zaraził szpital, to psychoza spowodowana... Bunondolem. Nie wiedziałam, że psychozy się materializują. Uważajcie, bo jak sobie wyobrazicie smoka w kuchni, to on się tam pojawi naprawdę wg mojej matki.

3.09
To jakiś koszmar. Patrzę rano na telefon - 7 nieodebranych połączeń od matki. I tak jest CODZIENNIE! Jak dobrze, że się te wibracje wyłączyły! O ile mniej stresu!

10.09
Ojciec się obraża, że nie odbieram, kiedy dzwoni. Tymczasem wie doskonale, że 1. nie mam już wibracji, a nie zamierzam być uzależniona od telefonu jak matka; 2. prawie zawsze to matka się podszywała pod niego, a ja nie po to blokowałam jej numer, żeby wydzwaniała z cudzego telefonu. Powiedział, że matka już nie będzie wydzwaniać i co? Dziś spokojnie odbieram telefon i... matka! Od razu przesłuchanie! Nie mówi, jaką ma sprawę, tylko przesłuchanie od pierwszego zdania. Odłożyłam słuchawkę. To wydzwaniała kilkanaście razy jak zawsze.

11.09
Matka naprawdę ma jakieś urojenia, to już jest bardzo niepokojące i niebezpieczne. Udaje mądrzejszą od lekarza. Od dawna już nie pozwalam jej chodzić ze mną do lekarzy i nie upoważniam jej, bo nie życzę sobie, żeby udostępniano jej moje wyniki i jakiekolwiek dane medyczne. A ona wymyśla jakichś nieistniejących lekarzy! I kłamie, że ci nieistniejący lekarze zalecili mi leczyć hormony, które mam w normie. Skąd ona bierze takie pomysły? Jak jej takie bzdury do głowy przychodzą? Ilekroć jestem w szpitalu, matka leci do ordynatora z gębą i kłamie jak najęta, wymyślając mi choroby, których nie mam, wmawiając lekarzom hormony. Najdziwniejsze i najbardziej niebezpieczne jest to, że oni się nabierają i jej wierzą, zamiast wierzyć badaniom! Teraz wymyśliła, że jakiś dr Niemczyk (nigdy u takiego nie byłam!!) każe mi leczyć hormony, a kardiolog (u którego z kolei ona nie była i nie jest upoważniona do danych) wypisuje mi złe leki. Ona jest mądrzejsza od lekarza. Tak to jest, jak nieopatrznie podałam dawkę Biblocu, jaką biorę - wszystko, ABSOLUTNIE WSZYSTKO!, zawsze wykorzysta przeciwko mnie.

Próba szantażowania mnie, że jak ja nie będę odbierać, to oni też nie będą. No cóż, ja do nich nie wydzwaniam, więc mnie to jest na rękę. Jakoś nie wierzę, że matka by wytrzymała brak przemocy, ona potrzebuje kontaktu ze mną, bo nie miałaby się nad kim znęcać.

23.09
Obudziła mnie w środku nocy, nie pozwoliła wziąć leków, wpakowała się do mojego domu wbrew mojej woli. Okłamała mnie znowu, bo to ojciec miał przyjechać i przywieźć jedynie mrożonego kurczaka. Tymczasem do mieszkania wpakowała się matka  z pełną torbą rzeczy nie dla mnie. Kazałam jej się nawet nie rozbierać, tylko wyjść. Musiałam to powtórzyć jakieś 300 razy, bo nie docierało. Za każdym razem powtarzałam to coraz głośniej, bo udawała, że nie słyszy, to kłamała, że to niby ja jestem agresywna, a nie ona - tak to właśnie rozgrywają psychopaci. Straszyła mnie, że przyjdzie z psychiatrą i policją - mam nadzieję, że nie zapomni ich poinformować o tym, dlaczego ma niebieską kartę.

***
Wydzwania znowu. Po tym cyrku urządzonym rano wydzwania wieczorem, ale nie, nie przeprosiła mnie, broń borze. Odbieram słuchawkę, a ona od razu "Co robiłaś przez cały dzień?!" Odłożyłam od razu słuchawkę, przesłuchiwać to sobie może ojca, nie mnie.

24.09
Znowu uprawia stalking i wydzwania, żeby się znęcać, bez żadnej sprawy. Więc mówię jej, żeby mówiła od razu, o co jej chodzi, bo nie mam czasu.
- Jak to nie masz czasu?! Ty masz czas, przecież nic nie robisz!
Odkładam słuchawkę. Praktycznie za każdym razem słyszę takie kłamstwo, że rzekomo mam czas. Nie będę już tych kłamstw wysłuchiwać. Odebrałam telefon, matka powinna mi być za to wdzięczna i wykorzystać szansę, żeby się zachowywać normalnie, bez przemocy. Nie wykorzystała.

Matka nigdy nie skalała się pracą, nie uczyła się też. Nie ma przyjaciół,  pasji, żadnego zajęcia. Przez całe życie po całych dniach nic nie robi. Telewizor gra całą dobę, w nocy też, matka wtedy ogląda śnieżenie ekranu (i to nie eufemizm, naprawdę tak jest). Sądzi innych podług siebie, więc uważa, że każdy jest takim leniem i nierobem. Nigdy do niej nie dotrze, że nawet będąc ciężko chorym, można coś robić, mieć jakieś zajęcie. Ja nie jestem w stanie tak leżeć i nic nie robić. Nawet jak się bardzo źle czuję, muszę coś robić, to jest kompulsja. Więc matka ZAWSZE mi w czymś przeszkadza.

26.09
Dzwoni w nocy i ani be, ani me, tylko od razu z tekstem, że mnie umówi do fryzjera. Wbrew mojej woli, bo wiadomo, że przed zimą nie ma sensu chodzenie do fryzjera. Powtarzam jej to z 10 razy, a ona dalej się pcha z tą przemocą. Odkładam słuchawkę. Nie odbieram nigdy, kiedy wydzwania, bo gdybym za chwilę znowu odebrała, to matka by czuła, że ma prawo być agresywna, skoro i tak odbiorę. No więc nie odbiorę. Ma jedną szansę dziennie na rozmowę, jak nie rozmawia, tylko jest agresywna, to kontaktu nie będzie. Po ponad 40 latach przemocy ta codzienna szansa to i tak więcej niż matka zasługuje!

30.09
Matka nadal stalkuje mnie telefonami. Dziś wymyśliła, że jutro przyjedzie (!!!) i postanowiła zadzwonić, żeby mnie tym straszyć. Nie dość, że wydzwania, kiedy czekam na Kocia, to jeszcze chce przyjechać, kiedy będzie Ola. Wszystko potrafi zniszczyć, absolutnie wszystko, i to z premedytacją!

4.10
Nadal mnie nachodzi bez ostrzeżenia. I od progu się znęca. Ojciec od razu wyszedł, zostawił mnie samą z oprawcą. Znowu musiałam ją wyrzucać siłą, bo nie chciała wyjść dobrowolnie. Cały czas szantażowała mnie ubezwłasnowolnieniem. Nie zdążyłam nawet z ojcem porozmawiać, więc nie wiem, czy i kto mnie zawiezie do psychiatry i neurolog w najbliższym czasie. :(



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz