Ten Facebook, sam w sobie, co jakiś czas jest źródłem przebodźcowania. Bo wszyscy ludzie, których lubię, w jednym miejscu to już przecież tłum. O dwie, trzy rozmowy za dużo - i mózg nie wytrzymuje. A nie daj borze (iglasty) przydarzy się rozmowa z kimś obcym. A może Facebook znowu się zepsuje.
Wczoraj znalazłam bardzo pouczającą notkę kogoś, kto na co dzień żyje z Aspergerem. Nie będę tu opowiadać o tym, że badania Carter chyba jakieś przestarzałe są, bo osoby z ZA jednak w jakiejś części są zdolne nauczyć się zachowań społecznych oraz ich analizowania, i to w naszych czasach, kiedy podręczniki do psychologii społecznej są dostępne od lat dwutysięcznych co najmniej, dostęp do nich mają już dzieci, więc dziś już nastolatki z ZA radzą sobie całkiem nieźle z zachowaniami społecznymi, a dzisiejsi dorośli, ludzie w moim wieku, jeśli zechcą, mogą rzecz opanować naprawdę zadowalająco.
Chodzi mi o coś innego. Chodzi mi o to, że nawet jeśli opanujemy zachowania społeczne i nauczymy się je nieźle odgrywać w życiu społecznym, to i tak nasze mózgi bazują głównie na logice. I wśród innych ludzi każdy aspekt ich zachowania, każde ich słowo, każdy ich ruch, każde podrapanie się w czoło, każde zmrużenie oczu, każdą wyrażoną i niewyrażoną emocję nadal będziemy analizować na poziomie logiki.
Wyobrażacie sobie tę ilość danych wejściowych?!
A mózg to przecież nie komputer, nie ma chłodzenia, nie można zdjąć obudowy, nie można go wyłączyć, więc...?
"Jeśli sam partner z ZA lub ktoś zaangażowany w tę sytuację nie zauważy stanu alarmowego i nie zarządzi przerwy, mózg osoby z ZA osiąga punkt całkowitego przeładowania.
Mózg też stwierdzi, że jest zagrożony i w samoobronie spowoduje jedną z dwóch reakcji. Albo będzie to zachowanie agresywne, przemoc werbalna albo gwałtowne odejście - mózg się zamknął partner z ZA nie może dłużej uczestniczyć w bieżących wydarzeniach usuwa się na tak długo aż powróci kontrola nad myślami i analizowanie powróci do normy".
Wspomniana "przemoc werbalna" to w zasadzie nie jest przemoc, to samoobrona. Aspie nie może już najczęściej dłużej udowadniać, że nie jest wielbłądem, bo do tego się to sprowadza. Zdarza się, że w ten sposób bronić się musi również osoba z "dziewczęcym" typem ZA, chociaż zachowania stricte agresywne to już domena ZA "chłopięcego", osoba wycofana nie stanie się nagle agresywna (chociaż mogę sobie wyobrazić, że przypiera się ją do muru). Używam określeń " chłopięcy", "dziewczęcy", bo to dotyczy głównie dzieci, osoba dorosła już jednak lepiej się kontroluje i te różnice się zacierają.
Ludzie bardzo przebodźcowują. Nie znam nic innego, co przebodźcowywałoby aż tak bardzo. Kontakt z jakimkolwiek człowiekiem, nawet najbliższym, się potem mocno odchorowuje. Jeśli aspie musi z kimś stale mieszkać, to nawet nie umiem sobie wyobrazić, na jak wysokich obrotach musi stale żyć i jak to się musi odbijać na jego zdrowiu i życiu. O ile w ogóle jest w stanie funkcjonować - bo czy można mieć mózg stale zamknięty?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.