środa, 24 grudnia 2014

Facebook a ZA

Facebook, okno na świat dla kogoś z EDS, niezbędna część życia, ten obszar życia, który umożliwia funkcjonowanie, bo ogranicza zbyt duży, zbyt mocno przebodźcowujący i obszerny świat Internetu do niewielkiego miejsca, gdzie zbiega się wszystko - kontakt z ludźmi, informacje z kraju i ze świata, wiadomości z wydawnictw, nowości książkowe, wiadomości scrapowe, rozwijanie zainteresowań, info o szczurach i labach, kontakt ze sztuką i muzyką, informacje o EDS etc... etc... ad infinitum. Bo ja na facebooku mam wszystko, co mnie interesuje, i nie mam już potrzeby, żeby marnować czas na jakiekolwiek inne przeszukiwania Internetu.

Ten Facebook, sam w sobie, co jakiś czas jest źródłem przebodźcowania. Bo wszyscy ludzie, których lubię, w jednym miejscu to już przecież tłum. O dwie, trzy rozmowy za dużo - i mózg nie wytrzymuje. A nie daj borze (iglasty) przydarzy się rozmowa z kimś obcym. A może Facebook znowu się zepsuje.

Wczoraj znalazłam bardzo pouczającą notkę kogoś, kto na co dzień żyje z Aspergerem. Nie będę tu opowiadać o tym, że badania Carter chyba jakieś przestarzałe są, bo osoby z ZA jednak w jakiejś części są zdolne nauczyć się zachowań społecznych oraz ich analizowania, i to w naszych czasach, kiedy podręczniki do psychologii społecznej są dostępne od lat dwutysięcznych co najmniej, dostęp do nich mają już dzieci, więc dziś już nastolatki z ZA radzą sobie całkiem nieźle z zachowaniami społecznymi, a dzisiejsi dorośli, ludzie w moim wieku, jeśli zechcą, mogą rzecz opanować naprawdę zadowalająco.

Chodzi mi o coś innego. Chodzi mi o to, że nawet jeśli opanujemy zachowania społeczne i nauczymy się je nieźle odgrywać w życiu społecznym, to i tak nasze mózgi bazują głównie na logice. I wśród innych ludzi każdy aspekt ich zachowania, każde ich słowo, każdy ich ruch, każde podrapanie się w czoło, każde zmrużenie oczu, każdą wyrażoną i niewyrażoną emocję nadal będziemy analizować na poziomie logiki.

Wyobrażacie sobie tę ilość danych wejściowych?!

A mózg to przecież nie komputer, nie ma chłodzenia, nie można zdjąć obudowy, nie można go wyłączyć, więc...?

"Jeśli sam partner z ZA lub ktoś zaangażowany w tę sytuację nie zauważy stanu alarmowego i nie zarządzi przerwy, mózg osoby z ZA osiąga punkt całkowitego przeładowania.
Mózg też stwierdzi, że jest zagrożony i w samoobronie spowoduje jedną z dwóch reakcji. Albo będzie to zachowanie agresywne, przemoc werbalna albo gwałtowne odejście - mózg się zamknął partner z ZA nie może dłużej uczestniczyć w bieżących wydarzeniach usuwa się na tak długo aż powróci kontrola nad myślami i analizowanie powróci do normy".


Dlaczego wspominam o tym w kontekście Facebooka? Bo należę do tego drugiego typu - mój mózg się zamyka, nie jestem już w stanie dłużej uczestniczyć w rozmowie, co powoduje "gwałtowne odejście" z Facebooka, z rozmowy, z kontaktu, z interakcji. Dokładnie tak to wygląda. 

Wspomniana "przemoc werbalna" to w zasadzie nie jest przemoc, to samoobrona. Aspie nie może już najczęściej dłużej udowadniać, że nie jest wielbłądem, bo do tego się to sprowadza. Zdarza się, że w ten sposób bronić się musi również osoba z "dziewczęcym" typem ZA, chociaż zachowania stricte agresywne to już domena ZA "chłopięcego", osoba wycofana nie stanie się nagle agresywna (chociaż mogę sobie wyobrazić, że przypiera się ją do muru). Używam określeń " chłopięcy", "dziewczęcy", bo to dotyczy głównie dzieci, osoba dorosła już jednak lepiej się kontroluje i te różnice się zacierają. 

Ludzie bardzo przebodźcowują. Nie znam nic innego, co przebodźcowywałoby aż tak bardzo. Kontakt z jakimkolwiek człowiekiem, nawet najbliższym, się potem mocno odchorowuje. Jeśli aspie musi z kimś stale mieszkać, to nawet nie umiem sobie wyobrazić, na jak wysokich obrotach musi stale żyć i jak to się musi odbijać na jego zdrowiu i życiu. O ile w ogóle jest w stanie funkcjonować - bo czy można mieć mózg stale zamknięty?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz