Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glany. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2013

Wkładki

Całe życie noszę jakieś wkładki. Podtrzymujące łuki i coraz wyższe pod prawą stopę. Kiedyś to były masywne, grube wkładki (nawet podpiętki były masywne!) z gumy, ze skórą na wierzchu. Nie mieściły się do butów, więc w końcu przestałam je nosić. Jakieś 2 lata temu dostałam skierowanie na nowe wkładki. Okazało się, że nie wejdą do żadnego buta (prawa wkładka - 3cm wysokości), więc trzeba zrobić całe ortopedyczne buty. Nawet się ucieszyłam - fajnie mieć buty na wymiar. Nic z tego nie wyszło - butów na miarę się nie robi, wkładki są dorabiane jedynie do modeli butów dostępnych w pracowni, a wszystkie, absolutnie wszystkie wyglądały, jak babcine buciory zimowe z lat 60., jak te po lewej na poniższym zdjęciu, a nawet gorzej. Zrezygnowałam.

(obuwieortopedyczne.pl)

Z Buska przywiozłam nowe wkładki. Takich gumowo-skórzanych nie robi się już dawno. Teraz robi się wkładki z takich materiałów, o jakich mi się nie śniło. Nie bierze się miary tak jak kiedyś i nie czeka się na wkładki tygodniami. Doktor zrobiła mi wkładki dosłownie w kilka minut, od razu w gabinecie. Wróciłam na nich do ośrodka.

Różnica między tymi wkładkami, a tymi, jakie miałam dotychczas, jest kolosalna. I nie tylko ze względu na materiały. Te, które przywiozłam z Buska, przede wszystkim zrobione były przez lekarza, który zna i ROZUMIE EDS. Nikt nigdy w życiu nie próbował nawet robić mi wkładek, w których nie będę się wywracać jeszcze częściej niż w samych butach. Nikt nigdy nie próbował mi wkładkami stabilizować stawów skokowych. 

Tymczasem teraz zagrożeniem dla mnie jest jedynie nierówna powierzchnia. Po płaskiej śmigam we wkładkach, bez ortez na stawy skokowe. I kostki nie lecą do środka. Mało tego - śródstopie prawie w ogóle już nie boli i jakoś tak od powrotu z Buska nie wybiłam go ani razu. I chyba nie tylko dlatego, że nie używam już półpiłki.

Jedynym problemem ze stawami skokowymi w tej chwili jest to, że lewy wygina się na zewnątrz nawet na prostej drodze. No i bieda jest, kiedy wkładki nie mieszczą mi się do butów (a nie mieszczą się do ulubionych botków z Manchesteru - na podbiciu). Ale mieszczą się do glanów, więc mam zamiar w nich przechodzić jesień, zimę i wiosnę! Zwłaszcza że na moją prośbę mają dorobione suwaki i ocieplenie. Będę drażnić Fizjoterapeutę, któremu pomysł z glanami się nie podoba. O.






piątek, 12 kwietnia 2013

Zespół fałszywie krótszej nogi

Kiedy szukałam czegoś na ten temat, Google wyrzucił mi mojego własnego bloga. Zespół fałszywie krótszej nogi jest bardzo typowy przy skoliozie i rotacji miednicy, więc może nic nie znajduję, bo oficjalna nomenklatura jest inna? Ale tak określił to ortopeda, a kolejni ortopedzi, chirurdzy i fizjoterapeuci terminologii nigdy nie podważyli, za to zawsze wiedzieli, o co chodzi.

Od dziecka dostawałam wkładki, robiło się też kiedyś buciki ortopedyczne dla dzieci, pamiętam, że punkt był w bocznej uliczce przy placu Konstytucji. Wreszcie usłyszałam, że aby zoperować kręgosłup, trzeba najpierw wydłużyć prawą nogę, bo jest o 3cm krótsza od lewej. Rzeczywiście, utykałam (utykam), różnica była znaczna. Ale podczas mierzenia okazało się że nogi są bezwzględnie równe. Prawa tylko udaje krótszą, a tak naprawdę zrotowana jest miednica. A miednica zrotowana jest od skoliozy.

I tak zaczęły się problemy. Nie udało mi się już znaleźć pracowni butów ortopedycznych na NFZ. Koszt wykonania jednej pary na zamówienie bez refundacji to kilka lat temu ok. 1000zł. Wkładki do buta nie włożę, bo stopa nie zmieści się na podbiciu. Znalazłam zakład, który wykonuje refundowane buty ortopedyczne, ale tak naprawdę ich nie robi, tylko wykorzystuje do tego kilkadziesiąt dostępnych modeli, jakie mają na składzie. Skorzystałabym, ale wszystkie, absolutnie wszystkie te modele były żywcem wyjęte z lat 60, a i wtedy zapewne żadna kobieta nie chciałaby się w nich pokazać. Buty były toporne, ciężkie i paskudne, praktycznie bez podziału na zimowe i letnie. Nie było letnich sandałów, natomiast zimowe nie były ocieplane. Zrezygnowałam.

Ortopeda polecił mi więc podbić prawe buty wszystkich par zwykłą gumą.




Nie wygląda to może pięknie, ale same buty są tak wygodne, jak były. Jest jeden problem: nie każdego buta można podbić. Przede wszystkim szewc odmawia podbijania butów, które nie są z naturalnej skóry (dlaczego - nie wiem, skóra w tym procesie przecież nie uczestniczy, tylko podeszwa). Nie można podbić plastiku i korka. Ciężko też podbić niektóre sandały. Oczywiście nie podbije się też rzymianek. Ale największym dla mnie problemem jest niemożność podbicia glanów!

Nic tak nie stabilizuje stawów skokowych jak glany, a moje są robione na zamówienie, mają wszyty suwak i są ocieplone. W dodatku na chłodniejsze dni przyjaciółka zrobiła mi przepiękne i cieplutkie skarpety! Glany mają 15 par dziurek, są specjalnie dobrane pod ortezy kolanowe, które nie mieściły się do kozaków.



 Ale podbicie oznaczałoby ścięcie ok. centymetra traktora. To oczywiście można zrobić, o ile ktoś będzie nosił takie buty docelowo. Ja jestem w trakcie derotacji miednicy i szykuję się do operacji kręgosłupa, środek ciężkości ciała się przeniesie, sylwetka zmieni, doklejoną gumę można ściąć albo całkiem zdjąć, ale ściętych traktorów się nie przywróci. Tak więc glany stabilizują staw skokowy i pomagają stabilizować kolana, ale kosztem stawu biodrowego, który nie tylko częściej się sub- i dyslokuje, ale też już po chwili chodzenia w glanach - boli.

Nie ma leczenia fałszywie krótszej nogi. Lekarze nie chcą jej wydłużać nawet wtedy, kiedy odmawiają operacji kręgosłupa. W EDS zresztą byłoby to niewskazane ze względu na osteoporozę; wydłużona kość miałaby tendencje do częstszego łamania, byłby problem z gojeniem.

Pogłębiająca się skolioza oczywiście zwiększa tę pozorną nierówność, więc w pewnym momencie doklejanie gumy nie wystarcza i trzeba zdecydować się na toporne buciki z lat 60. :)

W EDS fałszywie krótsza noga zaburza równowagę. Przy niedziałającej propriocepcji staje się to niebezpieczne. Zwiększa urazowość. Na takiej nodze opiera się cały ciężar ciała. Wszystkie stawy w niej podlegają  stałym przeciążeniom i sublokacjom, bardzo trudno je nastawić przy dyslokacji, bo nie bardzo wiadomo, jak było wcześniej. Nastawienie takiego stawu polega nie na przywróceniu go do poprawnego położenia, tylko do położenia, w jakim był poprzednio. Powstaje efekt domina - sublokacja śródstopia powoduje sub- i dyslokację kostki, kolana, biodra. Jest to stan chroniczny.