Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gojenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gojenie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 sierpnia 2014

Jak wzmocnić naskórek?

Przez całe życie, raz, dwa razy do roku, schodzi mi naskórek. Zaczyna się od palców, czasami się na dłoniach kończy, a czasami nie - i wtedy złuszcza się naskórek z całego ciała. To nigdy nie było bolesne. Od pewnego czasu - jest. Teraz nie schodzi mi tylko jedna warstwa naskórka (jak było do tej opory i co nie boli), ale dwie, trzy. Jedna jeszcze nie złuszczyła się do końca, widać świeży różowy naskórek... i właśnie on zaczyna pękać i się złuszczać. A potem pęka ten pod nim. Ten trzeci już się nie złuszcza, tylko pęka, jakbym go przecięła nożem. Zresztą przecina go wszystko, czego dotknę, każda krawędź, nieważne jak tępa. Nawet brzeg kubka.

Piętę rozcięła mi... skarpetka! Na całej szerokości, jak uśmiech. ;)

I to już boli. Używanie palców boli. Pisanie boli. Trzymanie kubka boli. Zamykanie drzwi, ubieranie się, wkładanie ortez. Tak, to ostatnie złuszcza naskórek palców codziennie od nowa. Każdego dnia. Mam problem, żeby się uczesać, ubrać, żeby cokolwiek złapać w palce, dotknąć opuszkami.

Jak boli zmywacz do paznokci - to niewyobrażalne! Jakby ktoś sól sypał na otwarte rany. Ten świeży naskórek zwyczajnie pali się od zmywacza i schodzi... Schodzi nawet naskórek pod paznokciami.

Wczoraj skóra na palcu wskazującym pękła i zaczął krwawić, bo trzymałam nim łyżeczkę. Czasami robią się pęcherze, zanim skóra pęknie, czasami pęka, jakby została przecięta.

Nie da się tego uchwycić na zdjęciu, widać tylko większe złuszczone fragmenty skóry, a problem polega na tym, że to właśnie są fragmenty maleńkie, ale za to na całej powierzchni.

Smaruję GranuGelem i Ilexem, ale to się nie chce goić. Zaklejam więc plastrami... też niewiele pomaga. Zastanawiam się, jak będzie się wszystko goić po operacji kręgosłupa, skoro z samym naskórkiem jest taki problem.

Ma ktoś jakiś sposób, żeby wzmocnić skórę czymś innym niż kolagenem? Jego więcej nie będzie. Co się robi w 6a w takich przypadkach?















Dziś przypadło robienie żeli. Od ok. pół roku robię je u tej samej manicurzystki, która już wie, że nie może piłować skór, wykręcać palców, łapać za mocno itd. i te wszystkie fanaberie cierpliwie znosi.
Dowiedziałam się np., że paznokcie wrośnięte głęboko w skórę się zdarzają, ma kilka takich klientek. Jest nawet jedna klientka, która ma paznokcie w kształcie C, tak głęboko w skórze, że nie da się zajechać pędzelkiem i nawet ona nie jest w stanie tego zrobić. Wierzę, tego nie jestem w stanie zrobić nawet ja.
Ale dziś usłyszałam, że nigdy w życiu nie widziała takich skór i takich zmaltretowanych, "biednych" palców. Cóż, ja też nie widziałam u nikogo, u siebie też wcześniej nie. Nie mogę nawet wziąć w palce wacika ze zmywaczem, a manicurzystka musiała trzymać moje palce przez poskładaną w kilka warstw ligninę.

Taka bzdura, a sprawia, że sama sobie nie radzę z podstawowymi czynnościami, włączając zakładanie ortez i przeciąganie pasków z rzepami...

piątek, 31 stycznia 2014

Tydzień z życia (dzień 5)

W piątki rano mam psychoterapię. Nie piszę o tym na blogu, bo nie umiem, chociaż bardzo bym chciała umieć. Kiedyś rozpisywałam całe sesje, aż powstał z tego świetny materiał na książkę, ale nie mam siły go obrobić. Moja Psychoterapeutka prowadzi mnie od lat, z krótką przerwą. Mieszka bliziutko i przychodzi do mnie, co też daje mi poczucie bezpieczeństwa, bo wiem, że nawet jeśli któregoś dnia nie będę mogła wstać z łóżka, ona BĘDZIE. Jest gotowa nieść mi pomoc także poza godzinami naszych spotkań. Kiedy było ze mną źle pod koniec zeszłego roku, to ona była w stałym kontakcie z moimi przyjaciółkami. Była też jedyną osobą, z którą dawałam radę się spotkać.

Dziś powinnam była iść na zastrzyk depo, który wypada raz na 2 miesiące, ale nie dałam rady przebrnąć przez nieodśnieżony chodnik. Rano wzięłam 2 ostatnie tabletki Oksydoloru.

Wieczorem przyjechała Beata. Przyjechała na herbatkę, ale też przywiozła mi Volon. Historia z Volonem ma swój koniec - po bezowocnej korespondencji z apteką okazało się, że Beata ma brata w Holandii, który chętnie mi pomógł. Wysłałam mu receptę i po prostu wykupił mi lek w tamtejszej aptece. Wbrew temu, co twierdziła apteka, żadnych problemów z wysłaniem nie ma.
I poza wszystkim - chyba nikt tak nie zrozumie Aspergera jak Beata. :)



***
Jakieś 3 tygodnie temu omsknął się pilniczek. Tak delikatnie, że nie zwróciłam uwagi.
Nie goi się. NIC się nie zmienia od 3 tygodni. I to by było na tyle w kwestii gojenia w eds. A to tylko naskórek.




***
Od wczoraj można głosować na Bloga Roku. Zachęcam!
Chcesz zagłosować? Wyślij SMS o treści A00096 na numer 7122

czwartek, 7 listopada 2013

Miniurazy a EDS

Nigdy nie miałam większych urazów (starałam się bardzo), bo te mniejsze stawały się większymi, nie chcąc się goić. Jakiś miesiąc temu dziabnęłam się czubkiem noża w głowę paliczka. Nie było nawet ranki, nie leciała krew, nie uszkodziłam żadnego naczynia, nie rozdarłam skóry. Nacięcie było minimalne i nie bolało - za to pękła kość. To też nie boli jakoś bardzo, po prostu nie mogę nałożyć splinta, ale denerwuje, bo to akurat staw, którego się często używa. Nie unieruchomiłam go, więc co chwilę się uraża. Skóra już zeszła, dziurka się wygoiła i zabliźniła, a kość nie. I tak jest zawsze - na wierzchu się goi, w środku nie chce. To samo było po usunięciu pęcherzyka żółciowego. Na wierzchu już wszystko wygojone, a ja trafiam na tydzień do szpitala, bo w środku się ślimaczy. Środka nie da się smarować ilexem - ktoś ma jakiś pomysł na takie urazy? Co robicie w takich przypadkach?



Pierwsze zdjęcie sprzed 2 tygodni, drugie z wczoraj. I do dziś nie rozumiem, jak mogła się uszkodzić kość od dziabnięcia, które nie rozcięło nawet skóry.