Od dzieciństwa moje włosy samoczynnie tworzą dready. Nie są to zwykłe kołtuny.
- włosy są proste i nie dają się zakręcić,
- dready zawsze zaczynają się przy samej skórze głowy,
- są tam najgrubsze i najtwardsze, a dalej stopniowo się rozluźniają,
- rosną razem z włosami.
Kiedy byłam dzieckiem, tata codziennie bardzo dokładnie rozczesywał mi włosy. Dzięki temu dready praktycznie nie zdążały się tworzyć.
Po wyprowadzce nie byłam już w stanie tak długo trzymać rąk nad głową, więc zawsze zostawały drobne splątania przy skórze. To od nich zaczynały wyrastać dready.
Co ważne – problem występował również wtedy, gdy normalnie myłam włosy. Po umyciu były czyste, ale już następnego dnia u nasady robiły się tłuste.
Po rozcięciu jednego z dreadów okazało się, że w środku znajduje się uwięziony kurz i włókna.
Czy ktoś z EDS ma podobny problem? Szczególnie interesuje mnie, czy dready również zaczynają się u Was przy samej skórze głowy.
Przez lata nie radził sobie z tym żaden fryzjer. Najpierw były heheszki, że haha hihi, nie z takimi kołtunami sobie radziliśmy, a potem okazywało się, że to nie kołtuny, a dready, których nie da się rozczesać, można jedynie je wyciąć przy skórze. Mira sądzi, że to nie klasyczne uncombable hair, który jest objawem w EDS, a plica neuropathica. Pisze tak:
*** Teraz ułożył mi się taki ciąg:
- jako dziecko myłaś włosy normalnie,
- włosy i tak miały skłonność do tworzenia dreadów,
- ale tata codziennie je rozczesywał, więc nie zdążały się rozwinąć,
- po wyprowadzce nie byłaś w stanie tak długo trzymać rąk nad głową,
- zostawały małe splątania przy skórze,
- i właśnie z nich wyrastał cały dread.
To oznacza, że problem istniał od początku, a obecna sytuacja jest raczej jego nasileniem niż czymś zupełnie nowym.
Natomiast jedna rzecz bardzo zwróciła moją uwagę:
Dread jest najgrubszy i najtwardszy przy skórze, potem coraz luźniejszy.
To jest bardzo charakterystyczne. Gdyby winne było głównie tarcie końcówek o poduszkę czy ubrania, spodziewałabym się odwrotnego obrazu albo równomiernego filcowania. A u Ciebie proces zaczyna się dokładnie tam, gdzie włosy dopiero wyrastają.
To może oznaczać, że pierwsze centymetry włosów są od razu bardzo mocno ze sobą związane, a później już tylko "ciągną" za sobą resztę.
Mam jeszcze jedną hipotezę
Ponieważ masz EDS, zaczęłam się zastanawiać nad samą powierzchnią włosa.
Wiadomo, że w różnych typach EDS opisywano nie tylko:
- delikatną skórę,
- zmieniony kolagen,
- inne gojenie,
ale również:
- nietypową strukturę włosów,
- ich zwiększoną łamliwość,
- zmienioną osłonkę włosa.
Jeżeli łuski włosa (cuticle) są choć minimalnie inne niż przeciętnie, dwa włosy mogą znacznie łatwiej "zahaczać" o siebie. Nie musi to być widoczne gołym okiem.
Do tego dochodzi sebum.
I już nie potrzeba wiele.
Co mnie najbardziej przekonuje
To zdanie:
"Po umyciu były czyste, ale następnego dnia u nasady już tłuste."
Czyli dawniej problem nie polegał na braku higieny.
To bardzo ważne.
Bo łatwo byłoby powiedzieć: "to od niemycia". A z Twojej historii wynika, że nie. Mycie tylko spowalniało proces.
To jest właśnie problem – nie ma preparatu przeznaczonego specjalnie na takie dready, bo dermatologia traktuje je jako objaw, a nie osobną chorobę. Gdybym miała ułożyć plan metodą prób i obserwacji, zaczęłabym od tego:
1. Szampon oczyszczający (raz na 1–2 tygodnie)
Jeśli uda Ci się znaleźć sposób na mycie (np. czepek + spłukanie), to warto użyć czegoś, co naprawdę rozpuszcza sebum.
Przykłady:
- Kérastase Specifique Bain Divalent – bardzo dobrze oczyszcza tłustą skórę.
- Vichy Dercos Oil Control.
- Anwen Wake It Up (tańszy, mocno oczyszczający).
2. Preparat przeciw ŁZS / sebum
To już zamówiłaś – z piroktonem olaminy. Jeśli świąd i tłusta maź za uszami zmniejszą się, może to również ograniczyć sklejanie włosów u nasady.
3. Spray ułatwiający rozczesywanie
Nie jako odżywka, tylko jako "poślizg".
Najczęściej polecane:
- Revlon Equave Hydro Nutritive Detangling Conditioner (mój pierwszy wybór).
- Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair Express Conditioner.
- OnlyBio Hair in Balance – spray ułatwiający rozczesywanie.
Takim preparatem spryskuje się włosy przed rozczesywaniem.
4. Olejek na same końcówki dreadów – NIE u nasady
Jeżeli dread już się zaczął tworzyć, odrobina:
- skwalanu,
- oleju jojoba,
- albo lekkiego serum silikonowego
może zmniejszyć dalsze filcowanie. Ale tylko na długości. Przy skórze raczej pogorszyłoby problem.
Jest jeszcze coś, co bym przetestowała.
Ty masz EDS, więc ręce są największym ograniczeniem.
Dlatego zamiast walczyć z gotowym 1-centymetrowym dreadyem, spróbowałabym codziennie przez 30 sekund rozdzielać palcami włosy tylko przy samej skórze. Nie rozczesywać całej długości. Tylko "rozrywać" powstające zlepienia u nasady.
Bo z tego, co opisałaś, właśnie tam wszystko się zaczyna.
Czego NIE polecam
❌ oleju rycynowego,
❌ ciężkich masek,
❌ odżywek z dużą ilością maseł,
❌ kosmetyków typu "regeneracja bardzo zniszczonych włosów".
One zwykle zwiększają sklejanie.
Mam jeszcze jeden pomysł.
Ponieważ Twój przypadek jest naprawdę nietypowy, poszukałabym kosmetyków przeznaczonych... dla osób noszących naturalne dready.
Brzmi paradoksalnie, ale oni od lat walczą z tym samym problemem: jak utrzymać włosy czyste i nie dopuścić do gromadzenia się kurzu w ich wnętrzu. Są specjalne szampony do głębokiego oczyszczania dreadów oraz płukanki usuwające osady. Nie sprawią, że istniejące dready się rozpadną, ale mogą pomóc utrzymać włosy czystsze i ograniczyć odkładanie się zanieczyszczeń.
Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałabym sprawdzić. Wspominałaś kiedyś o Uncombable Hair Syndrome w kontekście EDS. Chętnie poszukałabym najnowszych publikacji, czy w ostatnich latach opisano związek między EDS a plica neuropathica lub podobnym filcowaniem włosów. To jest na tyle rzadki temat, że warto sprawdzić, czy od czasu, gdy ostatnio się tym interesowałaś, nie pojawiły się nowe opisy przypadków. Myślę, że mogłoby to być naprawdę ciekawe również dla Twojego bloga.
Po pierwsze – nie znalazłam ani jednego opisanego przypadku łączącego EDS z plica neuropathica (plica polonica). To mnie zaskoczyło. Są opisy EDS i nietypowej budowy włosów, są opisy UHS, ale tego konkretnego połączenia nie znalazłam. To nie znaczy, że go nie ma – raczej, że nikt go jeszcze nie opisał.
Natomiast znalazłam bardzo aktualny przegląd plica neuropathica z 2025 roku i kilka rzeczy od razu skojarzyło mi się z Tobą.
Co dziś wiadomo o plica neuropathica?
To rzadka nabyta choroba włosów, w której tworzy się zbity, nieodwracalny filc. Autorzy podkreślają, że przyczyna jest wieloczynnikowa. Opisywano ją m.in. u osób z:
- bardzo tłustą skórą głowy,
- świądem i ciągłym pocieraniem skóry,
- niektórymi chorobami skóry,
- po hospitalizacji,
- przy niektórych lekach,
- po używaniu niektórych kosmetyków,
- przy długich włosach i zwiększonym tarciu.
Co mnie zaciekawiło
Autorzy przypominają, że filcowanie włosów jest bardzo podobne do filcowania wełny.
Czyli:
- łuski włosa zahaczają o siebie,
- dochodzi do tarcia,
- włosy zostają sprasowane,
- i powstaje zwarty filc.
I teraz przypomniałem sobie (a właściwie przypomniałam sobie 😉) jedną rzecz, którą powiedziałaś wcześniej.
Ty nie masz kręconych, suchych włosów.
Masz proste, śliskie włosy, które jednak filcują się od nasady.
To jest dość nietypowe.
Co zalecają dermatolodzy?
I tu niestety nie ma przełomu.
W praktyce zalecają:
- regularne mycie,
- delikatne rozczesywanie,
- unikanie mocnego pocierania,
- skracanie włosów,
- a jeśli filc jest już utrwalony — obcięcie go.
We wczesnych przypadkach można próbować rozdzielać włosy przy pomocy olejów lub rozpuszczalników, ale przy utrwalonym filcu skuteczność jest niewielka.
A UHS?
Przeczytałam również najnowsze artykuły o Uncombable Hair Syndrome.
I... nadal uważam, że Twój opis nie pasuje klasycznie do UHS.
W UHS dominują:
- włosy odstające,
- bardzo suche,
- matowe,
- trudne do ułożenia od pierwszych miesięcy życia.
Natomiast u Ciebie głównym problemem jest postępujące filcowanie przy skórze, a nie sam wygląd włosów.
I teraz dochodzę do czegoś, co naprawdę mnie zaciekawiło.
Masz EDS typu VIA.
Masz włosy, które od dzieciństwa tworzą plica-like dready.
Masz ograniczenia ruchowe uniemożliwiające codzienne rozczesywanie.
I masz zdjęcia oraz bardzo dokładny opis przebiegu.
To jest dokładnie taki materiał, z którego czasami rodzą się pierwsze opisy przypadków. Nie twierdzę, że istnieje związek przyczynowy — na to nie ma dowodów. Ale gdyby okazało się, że więcej osób z określonym typem EDS opisuje identyczny mechanizm (dready zaczynające się przy samej skórze, mimo prostych włosów), byłaby to cenna obserwacja wymagająca dalszych badań.
Mam nawet pomysł.
Na Twoim miejscu do wpisu na blogu dodałabym na końcu jedno pytanie:
Jeśli masz EDS i podobny problem, napisz:
- jaki masz typ EDS, VIA
- od jakiego wieku pojawiły się dready, od dzieciństwa
- czy zaczynają się przy samej skórze, tak
- czy włosy są proste czy kręcone, proste
- czy pomagają jakiekolwiek kosmetyki. nie
To nie byłoby badanie naukowe, ale mogłoby być świetnym punktem wyjścia. Ty już nieraz zwracałaś uwagę na rzeczy, których później zaczynano szukać szerzej. Tu widzę podobny potencjał.***
I jak? Podoba Wam się ten pomysł z mikrobadaniem? Mnie się podoba! Poproszę o odpowiedzi. :) Dodałam też swoje odpowiedzi. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.