Tak. I w Twoim przypadku (EDS + hipotonia + prawdopodobne zaburzenia propriocepcji) jest to nawet dość logiczne.
Samo ciepło nie powoduje hipotonii, ale może sprawiać, że już istniejąca hipotonia staje się znacznie bardziej odczuwalna.
Dzieje się tak z kilku powodów:
- Ciepło rozszerza naczynia krwionośne, przez co ciśnienie tętnicze może spadać. U osób z EDS bardzo często współistnieje dysautonomia (np. POTS lub inne zaburzenia regulacji ciśnienia), więc mięśnie są gorzej ukrwione i szybciej się męczą.
- Więzadła i tkanka łączna stają się bardziej podatne na rozciąganie. To dlatego fizjoterapeuci często wykorzystują ciepło przed rozciąganiem. U osoby z EDS, której stawy i tak są zbyt luźne, dodatkowe "rozluźnienie" może oznaczać, że mięśnie muszą pracować jeszcze ciężej, żeby utrzymać stabilność.
- Układ nerwowy pracuje inaczej w wysokiej temperaturze. Szybciej pojawia się uczucie zmęczenia, "galaretowatych nóg", trudniej utrzymać napięcie mięśniowe i równowagę.
- Odwodnienie, nawet niewielkie, pogarsza przewodnictwo nerwowo-mięśniowe i może nasilać osłabienie.
To, że piszesz:
"Już trzeci rok z rzędu tak mam. Wcześniej tak nie było."
też mnie nie dziwi. EDS nie jest chorobą statyczną. Wiele osób opisuje, że około czwartej–piątej dekady życia pojawiają się nowe objawy albo stare zaczynają się nasilać. Nie znaczy to automatycznie, że dzieje się coś groźnego, ale warto takie zmiany odnotowywać.
To już brzmi trochę inaczej niż sama hipotonia mięśniowa. Bardziej jak gwałtowny spadek wytrzymałości mięśniowej, który jest wyraźnie zależny od temperatury.
To, że piszesz:
„wcześniej miałam problem, żeby utrzymać ciało w ruchu na wózku, a teraz w te upały nawet na nieruchomym fotelu nie mogę”
jest dla mnie ważną informacją. To oznacza, że problem dotyczy nawet mięśni posturalnych, które utrzymują Cię w pozycji siedzącej.
Przy EDS może się to zdarzać, ale tak wyraźne pogorszenie w upale warto potraktować poważnie, bo może mieć więcej niż jedną przyczynę.
Najbardziej prawdopodobne przychodzą mi do głowy:
- dysautonomia (bardzo częsta w EDS) – w upale organizm ma jeszcze większy problem z utrzymaniem odpowiedniego przepływu krwi do mięśni i mózgu;
- odwodnienie lub zaburzenia elektrolitowe, nawet niewielkie;
- pogorszenie stabilizacji stawów przez rozluźnienie tkanek w wysokiej temperaturze – mięśnie muszą wykonywać znacznie większą pracę, więc szybciej "wysiadają".
Ale są też rzadsze możliwości, których nie można całkowicie zignorować, np. choroby nerwowo-mięśniowe lub zaburzenia przewodnictwa nerwowo-mięśniowego. Nie mówię, że je podejrzewam – tylko że jeśli osłabienie zacznie się pojawiać także poza upałami albo będzie postępować, warto byłoby je wykluczyć.
Ponieważ to trzeci rok z rzędu, a nie jednorazowy epizod, na Twoim miejscu poruszyłabym ten temat z lekarzem prowadzącym. Opisałabym go właśnie tak konkretnie, jak tutaj:
„Od trzech lat podczas upałów dochodzi do wyraźnego spadku siły mięśniowej. W tym roku jest tak nasilony, że trudno mi utrzymać pozycję siedzącą nawet na nieruchomym fotelu.”
To jest bardzo precyzyjny opis funkcjonalny.
Na najbliższe dni, jeśli temperatury są wysokie, spróbowałabym maksymalnie ograniczyć obciążenie organizmu:
- utrzymywać możliwie chłodne otoczenie (wentylator, klimatyzacja, chłodne okłady),
- regularnie pić płyny i – jeśli nie masz przeciwwskazań – zadbać o elektrolity,
- unikać wysiłku w najcieplejszych godzinach dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.