środa, 15 lutego 2017

Płyn w jelitach, wodobrzusze w EDS6a

Wrzucam artykuł na temat płynu w jelitach i wodobrzusza w EDS6a. Nie jestem już w stanie tłumaczyć artykułów, ale wrzucam, bo jeśli kogoś dotyczy temat, to sobie przetłumaczy, nie każda szóstka, która tu trafi, będzie przecież w moim wieku, a młodsze nie mają jeszcze demencji. ;) Niestety jest to kolejne niebezpieczne schorzenie w eds6a, które nie jest leczone, bo nie wymyślono sposobu leczenia dla osób z 6a.

Congenital Chylous Ascites and Ehlers-Danlos Syndrome Type VI

A poniżej fragmenty, w razie gdyby kiedyś ktoś zlikwidował artykuł.

"We report the first observation of a patient with contgenital chylous ascites (CCA) and Ehlers-Danlos syndrome type VI due to primary lymphatic defect with additional vascular anomaly. CCA is a rare condition, and there is limited understanding of its pathophysiology and treatment options. We also review the patient’s treatment course mitigated with octreotide and total parenteral nutritional support, as there are no current established guidelines for CCA".

"There is no current standard treatment for CCA. For mild to moderate chylous ascites without secondary systemic symptoms, dietary management is the first-line modality. Using an MCT-based formula should slow chyle production. A notable decrease in ascites, however, can take 3–8 weeks on dietary changes alone.11-13 If the ascites cause respiratory distress, abdominal compartment syndrome, vascular or perfusion deficits, or peritonitis, then a combination of paracentesis, discontinuation of oral feeds, and initiation of octreotide should be considered.13,14 Our patient experienced hypoxia and worsening respiratory distress due to chylous abdominal accumulation despite MCT formula. We felt this clinical scenario justified immediate TPN and an attempt to slow chyle production with octreotide".

"Octreotide is a somatostatin analogue, and its mechanism of action is thought to affect vascular smooth-muscle contractility with resultant decreased flow through lymphatics.15 Use of parenteral octreotide has been shown to successfully decrease lymph output and chyle leak in both pediatric and adult patients.11-13,16 No treatment guideline currently exists for octreotide use.17 Our experience showed resolution of CCA after 5 days of octreotide at 1 μg/kg/hr with a slow dosage wean and discontinuation over 72 hours. Replacement of drained peritoneal fluid with IV albumin and IV immunoglobulin should be given after paracentesis to support intravascular circulation and especially considered in neonatal chylous ascites, due to their immature humoral immunologic system. Finally, laparoscopy should be used for intervention if ascites prove refractory after 4 to 8 weeks of medical and nutritional therapy. Surgical techniques can include drainage, shunting, pleurodesis, embolization, or direct surgery on the thoracic duct".


poniedziałek, 13 lutego 2017

Nowi domownicy

Dzięki Rice i Szczurowi mam nowych domowników. Miały być 2 dziewczynki, ale w ostatniej chwili okazało się, że jedna zostanie i będzie mieszkać samotnie, więc Szczur zabrał wszystkie 3. Tak więc mam Kwirynę, Kleopatrę i Kasandrę. 2 beżyki (mink?) i jeden błękitek. Mają jakieś 5 tygodni teraz.

Beżyki są nie do odróżnienia i obie mają takie ADHD, że tylko słychać walące karabińczyki, jak skaczą po hamaku. Kasandra natomiast jest podobna do Ofeczki. Prawdopodobieństwo, że trafi się na takiego szczura, jest znikome. A że trafi się na 2 takie z rzędu, to już nie wiem, jakiego rzędu to prawdopodobieństwo. Ale trafiłam! Kasandra nie bawi się z siostrami, nie gania i nie świruje. Jak one się ganiają, to ona siedzi na (nie w!) hamaczku pod samym sufitem tak, że pleckami wciska się w dach klatki. Chce być jak najdalej od sióstr, a najlepiej to na rączkach albo pod bluzką. I miziaj!
















sobota, 11 lutego 2017

Nadrabiam zaległości

Nadrabiam zaległości znowu. Najpierw może napiszę o zabawie z kompem. Mój stary komp bardziej nie działa, niż działa, o czym już pisałam. Tata był tak dobry i kupił mi nową płytę główną. Kocio ją zainstalował. I co? I nico, płyta nie działa! Ręce mi opadły, bo ostatnio ciągle jakieś reklamacje, zwroty, puste paczki itd. Przechodzenie przez to, kontakt z obcymi, reklamacje, pisma, maile - to nie są rzeczy, które mógłby robić aspi, a już zwłaszcza aspi nisko funkcjonujący. Miałam nawet pisać notkę na ten temat, ale... nie miałam na czym.

Nowa płyta nie działała i stara też przestała. Przez całą niedzielę nie miałam kompa. Dostęp do fb miałam przez telefon, więc wiadomo - można oglądać i lajkować, ale nie pisać. Kontakt tylko z przyjaciółmi, bo już np. sprawdzić kalendarza czy umówić się gdzieś do lekarza - nie było jak.

Kontakt to jeszcze mały pikuś. Bardzo szybko się okazało, że największym problemem jest cisza w domu. To, że nie mogłam czytać, bo nie było na czym odpalić Ivony, a inaczej czytać nie mogę. I to, że nie mogłam włączyć żadnego filmu, żeby sobie pomóc.

Miałam wieżę z radiem, tyle że sama muzyka bez wizji nie działa. Tak jest od jakichś 7 lat albo i więcej - praktycznie w ogóle nie mogę już słuchać muzyki, bo wtedy jednocześnie nie da się ani włączyć filmu, ani Ivony, a sama muzyka nie wystarcza, żeby zapobiegać napadom lęku i depresji (i myślom samobójczym; właściwie to nawet nie myślom, tylko działaniom, bo u mnie to nie są żadne myśli).

Bez możliwości zajęcia uwagi (a da się to zrobić jedynie jednocześnie wizją i fonią) niewiele brakowało, a wyszłabym po prostu przez balkon.

Tak, mam telewizor, ale nie mam telewizji. Nie mam nawet podstawowych programów. Mam tylko dwójkę, która śnieży tak, że nic nie widać. Próbowałam się tym ratować, ale w dużym pokoju kaloryfer w ogóle nie grzeje. Po 10 minutach miałam zapalenie nerek i ból. Więc włączyłam grzejnik elektryczny - nie chcę wiedzieć, ile zapłacę za prąd za miesiące zimowe, skoro za letnie policzyli mi 400 zł. :/

Sama tv bez wizji nie wystarczyła, a z dala od biurka i bez kompa i wzorów nie mogłam się zająć np. scrapowaniem. Wyklejanie kryształków czy kolorowanie też potrzebuje filmu w tle, a w dużym pokoju nie ma biurka, jest tylko telewizor i zimno.

Było ciężko, naprawdę było ciężko. Jak ktoś ma jakieś wątpliwości, jak wpływa komputer na życie osoby z EDS6a, to już wie, że komputer ratuje życie na różne sposoby. Bez komputera nie ma się kontaktu z nikim, także z lekarzami, ani nie można wykonywać podstawowych czynności, żeby jakkolwiek się zająć i nie zwariować.

Dopiero w poniedziałek ojciec pożyczył mi swojego laptopa. Na tym lapku chrome działał jeszcze gorzej niż na moim starym popsutym kompie. Do tego okazało się, że - znowu tak samo jak na starym - Internet co chwilę znika i wiesza kompa tak, że można jedynie zrobić twardy reset. Myślałam, że to wina starego kompa, a tu się okazuje, że nie, że to wina UPC. Do tego na laptopie nie można było w żaden sposób pisać. Nie dość, że trzeba było trzymać ciągle ręce w górze, bo nie dało się na niczym ich oprzeć, to jeszcze klawiatura nie pisała tego, co ja pisałam. Przyciskanie klawiszy nie powodowało, że naciśnięta litera pokazywała się na ekranie, jak to się normalnie dziać powinno.

Więc nadal nie miałam z nikim kontaktu, bo nie mogłam do nikogo napisać, ale za to mogłam włączyć filmy i Ivonę! To mi literalnie ratowało życie, więc byłam i tak szczęśliwa, że tego lapka mam.

Potem się okazało, że nowa płyta nie działa na innym sprzęcie. Za to stara owszem. Wczoraj kocio zainstalował mi z powrotem starą płytę i znowu mam starego rzęcha, który nie chce działać, ale przynajmniej mam myszkę i klawiaturę w miarę do użytku + filmy + Ivona. Na dłuższą metę nie do zniesienia, ale na daną chwilę wystarcza, żeby przetrwać.

Nowa płyta do reklamacji. Oczywiście to się skończyło atakiem lęku.

Wiecie, od jakiegoś czasu jestem na grupie dla dorosłych osób ze spektrum autyzmu. Wcześniej z aspimi kontakt miałam sporadyczny, teraz czytam, jak się dzielą swoim codziennym zmaganiem z życiem. Stąd wiem, że nie jestem w tym sama czy nienormalna. Spotkałam kogoś, kto ma inteligencję taką jak ja, jeśli nie wyższą (bo przecież nie ma demencji), a nie jest w stanie funkcjonować sam i stara się o miejsce w DPS. Nie jest w stanie ogarnąć zwykłej codziennej rzeczywistości. Wie, jak się gotuje, jak się pierze, jak się załatwia różne sprawy w urzędzie, ale rzeczywistość się rozłazi i ta osoba nie jest w stanie tego robić ani nawet wytłumaczyć, o co chodzi. To typowe u niżej funkcjonujących aspich, takich jak ja. Ja też nie jestem w stanie tego robić. I nie, pisanie maili nie jest żadnym sposobem na kontakt - bo tego też nie jesteśmy w stanie ciągle robić! Aspi może miesiącami nie odpisywać najbliższym i tracić przez to przyjaciół, którzy tego nie rozumieją, a w sprawach urzędowych? To nas przerasta. Nie możemy się tym zajmować. Do tego powinien być asystent! Asystent, który załatwi reklamację płyty, ustali jakiś plan, zminimalizuje kontakty aspiego z innymi ludźmi, zamortyzuje go w kontakcie ze światem. Sam aspi w zderzeniu ze światem zawsze przegra (oczywiście mam tutaj na myśli aspich nisko funkcjonujących i myślę o tym, żeby pisać więcej notek z ich perspektywy, bo wysoko funkcjonujący aspi nie mają takich problemów).

Mam koleżankę, z którą się świetnie rozumiem w sprawach związanych z ZA, a która używała znanego jej kompa chłopaka, bo jej się zepsuł i nie była w stanie psychicznie unieść tak dużej zmiany jak nowy komp. Nowy komp długo leżał nieużywany. Ja mam identycznie. Zmiana na pożyczonego kompa była dla mnie Mt. Everestem, na którego musiałam się wspiąć, żeby się ratować od samobójstwa. Jeszcze tego nie przepracowałam, a już muszę pisać reklamację płyty!

Płytę muszę odesłać na własny koszt (to spora paczka), mimo że to nie moja wina, że nie działa. Paczkę może wysłać opiekunka dopiero w poniedziałek. Czas mija, ja nie mam działającego kompa i nie wiem, kiedy będę miała i czy w ogóle uznają mi reklamację. A jeśli nie, to kupa kasy w błoto. Nawet nie mogę o tym myśleć, bo mi się słabo robi.

***
Kolejna sprawa - wniosek o refundację vigilu. Gdyby nie Gosia, która tego pilnuje, jeździ po Wawie, zbierając papierki, wydzwania w milion miejsc, żeby się czegokolwiek dowiedzieć, byłoby po wniosku. A tak neurolog wypisała nowy wniosek i Gosia dalej przejęła pałeczkę. Dzięki temu opiekunka w poniedziałek wyśle papiery i będę czekać na decyzję. Nie wiem, czy się na mnie nie będą chcieli odegrać za to, że nie wysłali mi zapotrzebowania. Tak czy siak znowu jestem ofiarą cudzych błędów. A ile stresu mnie to kosztowało! Ile nerwów Gosię! Jak ją urzędas naobrażał, jak na nią wrzeszczał przez telefon! Tego się nie da opisać. I nawet nie chodzi już o ten błąd - bo czy to MZ nie odesłało dokumentu, czy to poczta go nie dostarczyła - cóż, człowiek to nie maszyna, może popełnić jakiś błąd, o czymś zapomnieć, coś pomylić. Ale w takiej sytuacji się przeprasza, odsyła dokument czy reklamuje list (to nadawca reklamuje!). A nawet jak się już naprawdę nic nie może zrobić, żeby pomóc, to się rozmawia normalnie, kulturalnie, po ludzku, a nie wydziera, wyzywa i wini innych za własne błędy!

***
Zmieniono mi - znowu! - opiekunkę. Już mi ręce opadają. Mają moją diagnozę, wiedzą, że nie wolno wprowadzać takich zmian, a robią to lekką ręką. Mało tego, nie powiadomiono o tym ani mnie, ani opiekunek i jeszcze to wszystko zwalano na mnie. Zamiast mnie powiadomić, kto i kiedy do mnie przyjdzie, wysyłają mi obie opiekunki. I to jeszcze tak, że już miałam jedną opiekunkę 2 razy w danym tygodniu, tymczasem druga mnie informuje, że przyjdzie następnego dnia. Myślałam, że znowu coś zmieniono, że jednak będę mieć więcej niż 2x2h tygodniowo i 2 opiekunki. Coś mnie tknęło i zapytałam. Okazało się, że jedna opiekunka nie wie o drugiej i na odwrót. To ja mam je o tym informować?!

Potem kazano mi wybierać. Uchyliłam się od wyboru. Gdyby któraś opiekunka była zła, niegrzeczna czy coś, to mogłabym wybrać, ale w sytuacji kiedy obie są ok - ja nie podejmę decyzji. Poprosiłam jedynie, żeby mi znowu nie zmieniali za chwilę opiekunki. Więc wybrano mi nową, bo stara "ma umowę tylko do maja". Tyle że nowa mi potem powiedziała, że też ma umowę tylko do maja! I co, znowu mi zmienią opiekunkę? Już naprawdę ręce opadają.

Koordynatorka z OPS faktycznie dopilnowała i ponoć jestem jedyną osobą, której zwiększono ilość godzin. Mam teraz 2x2h tygodniowo. To niestety nadal nie wystarcza. W domu syf, opiekunka nie ma kiedy posprzątać czy pomóc mi cokolwiek ugotować, bo czas zżera jej załatwianie spraw poza domem. Miał być identyfikator, a nie ma, więc nadal wszędzie stoi w kolejkach. Głównie w przychodni, aptece i na poczcie. Ostatnio nie starczyło już czasu na xero faktur, więc nie mogłam wysłać do fundacji wniosku o refundację leków, a co za tym idzie nie mam na kolejne.

Wczoraj większość z tych 2h zmarnowałyśmy na wycieczkę do przychodni. Sama już nie byłabym w stanie tam dojść, jeszcze w takich warunkach - chodnik nieodśnieżony, poręcz nie odlodzona, a na schodach, którymi się schodzi, zalega śnieg, który tam zwalono z całych schodów. ON nie ma jak dostać się do przychodni i z niej wydostać. Zgłaszałam to ponad rok temu i nadal nic nie zrobiono! Ja już nie mogę chodzić po schodach, nawet z pomocą - jak kolano mi się ugnie - orteza przecież temu nie zapobiega - to co, myślicie, że opiekunka mnie złapie? Haha! Bardzo zabawne. Ale przychodni to nie obchodzi. To jedyna przychodnia, do której ON z okolicy są w stanie dojść, a nie da się do niej dostać.

Na szczęście już po chemii. Nie dostałam 500 ml, tak jak zalecił lekarz, bo apteki nie chciały mi sprzedać tej dawki. Dostałam większe stężenie niż wcześniej, ale nadal nie tyle, ile powinnam. Czułam się po tym dużo gorzej, pierwszego dnia wymiotowałam, nie mogłam nic jeść. Miałam wrażenie, że płonę, chociaż było mi zimno. I cały wieczór się trzęsłam jak głupia. Jestem coraz słabsza, a chemia jeszcze się dokłada.

***
Neuralgie mam teraz praktycznie codziennie. Budzę się z nią, a jak biorę leki, to po paru godzinach neuralgia i tak wraca. Niestety wszystkie bóle w eds6a są nasilone przez mastocytozę. Mastocytoza, która jest objawem 6a, podbija prawie wszystkie rodzaje bólu, w tym bóle neuropatyczne, neuralgie, migreny itd., które u zdrowych (bez eds i mastocytozy) są dużo słabsze. Te same bóle u osób bez deficytu hydroksylizyny są słabsze i do tego jeszcze działają na nie leki, które potrzebują HL i P450 do przetwarzania. Szóstki obrywają z każdej strony tylko dlatego, że mają deficyt HL.

Staram się coś robić mimo to. Kontynuuję układanie scrapów. Zabrakło mi szafeczki, chciałam dokupić, ale okazuje się, że nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie dostawa. Więc wszystko nadal leży na podłodze, na stole i blacie w kuchni - bo nie ma gdzie.

piątek, 10 lutego 2017

Listomat

Mam dużo do napisania, ale dziś zupełnie nie mam na to siły. Napiszę tylko, że nareszcie mam założony listomat. Okazuje się, że to nic nie kosztuje. A dzięki listonoszowi będą tam trafiały wszystkie przesyłki i listy do mnie. Jeśli ktoś chce do mnie napisać, to zapraszam. :-)

Dagmara Gorczyńska
skrytka listomat
03-189 Warszawa

Ten kod wydaje mi się dziwny. Pocztę mam tuż za rogiem, ale mój kod jest zupełnie inny. To może ktoś mi wyśle pocztówkę, żeby sprawdzić, czy to faktycznie działa? :)


EDIT 16.10.24: Niestety listomat zepsuł się jakieś 3 lata temu i chyba go nie naprawili do tej pory. :(



poniedziałek, 30 stycznia 2017

Import docelowy cd.

Wygląda na to, że nic z tego, nie będzie Vigilu. Będzie za to trzeba od nowa przechodzić całą procedurę. Na darmo kocio jechał do IPINu, na darmo neurolog wypisywała wniosek, na darmo wysyłałam go do MZ, na darmo Gosia jeździła po receptę, traciła czas i szarpała nerwy.

MZ NIE ODESŁAŁO MI ZAPOTRZEBOWANIA NA LEK!

Procedura jest nieco inna, niż ostatnio pisałam, ale nikt mi tego nie chciał powiedzieć. Okazuje się, że MZ razem ze zgodą na refundację ma obowiązek odesłać wypełnione zapotrzebowanie, które ja mu wysyłałam wcześniej!

MZ tego nie zrobiło. Bez tego apteka nie może zamówić leku w hurtowni.

Gosia obdzwoniła wiele aptek, informacji, speców od importu docelowego i MZ. Razem ze zgodą na refundację powinnam była otrzymać to samo zapotrzebowanie, które wypełniała neurolog i które ja wysyłałam do MZ. MZ mi tego nie odesłało, ale idzie w zaparte, że to zrobiło. Najpierw była mowa, że mi w grudniu wysłali zapotrzebowanie i mają w komputerze potwierdzenie odbioru. Super, tyle że w grudniu to oni mi nie wysłali zapotrzebowania, a prośbę i udowodnienie, że mam aktualne ubezpieczenie - pisałam o tym nawet, bo nie wiedziałam, jaki dokument mam im wysłać na potwierdzenie tegoż.

Jak to w MZ usłyszeli, to zmienili śpiewkę i zaczęli mówić, że w takim razie oni wysłali 2 pisma w grudniu jednocześnie - prośbę o ubezpieczenie oraz zapotrzebowanie.

Tyle że to się kupy nie trzyma! Bez dowodu, że mam ubezpieczenie, procedura nie postępuje. Gdybym nie dosłała ubezpieczenia, procedura byłaby całkiem anulowana. Po prostu nie ma takiej możliwości, żeby oni nie mając mojego ubezpieczenia, wysłali mi już zapotrzebowanie! Mogli to zrobić dopiero po dosłaniu przeze mnie dokumentów, a wtedy to ja dostałam TYLKO zgodę na refundację! Bez żadnych dodatkowych pism! Zapotrzebowanie powinno być wysłane razem z tą zgodą.

MZ nie tylko kłamie, że wysłało zapotrzebowanie, ale jeszcze nie chce ani złożyć reklamacji na poczcie (a reklamację oczywiście może złożyć jedynie nadawca, ie odbiorca), ani nie chce wydać kopii!

Oszukali mnie i narazili moje życie. Zmarnowali czas kocia, Gosi i neurolog, która teraz będzie musiała wypisywać drugi wniosek. Wszyscy będziemy musieli jeszcze raz przechodzić procedurę. Dla mnie to kolejne 4 miesiące bez niezbędnego leku!

Zastanawiam się, co teraz z tym zrobić. Opisać w prasie? Złożyć skargę do MZ? Procedura jest całkowicie niedostępna dla chorych ludzi - nikt nie byłby w stanie przecież tego wszystkiego przejść. Nawet dla sprawnej Gosi jest to trudne, na jeżdżenie i telefony straciła mnóstwo czasu i ci wszyscy niekompetentni ludzie szarpali jej tylko nerwy. Apteka też nawaliła, bo przyjęli tę zgodę i receptę, a dopiero po 5 dniach zadzwonili do Gosi, że nie ma zapotrzebowania. Wcześniej nie zauważyli?! I dlaczego dzwonili do niej, skoro Gosia zostawiła im mojego maila? Dlaczego ludzi z ZA traktuje się jak ubezwłasnowolnionych?! To też nadaje się do rzecznika ds. dyskryminacji!

Poniżej wklejam jeszcze raz procedurę uzupełnioną o nowe wiadomości:

1. Lekarz wypisuje wniosek o refundację/zapotrzebowanie na lek. Wniosek musi być podpisany przez konsultanta krajowego w danej dziedzinie (u mnie o ten podpis postarała się neurolog, ale wiem, że niektórzy muszą biegać za tym sami).
2. Pacjent wypełnia dodatkowo mały kwitek, w zasadzie streszczenie tego wniosku, bo przepisuje się jedynie dawki leku.
3. Trzeba mieć xero jakiegokolwiek zaświadczenia, że ma się aktualne ubezpieczenie. Może to być xero zaświadczenia o przyznaniu renty albo legitymacji rencisty.
4. Wszystkie 3 dokumenty wysyłamy do MZ i czekamy.
5. Przychodzi zgoda (jeśli przychodzi odmowa, to się odwołujemy). Razem ze zgodą obowiązkowo musi przyjść ten sam wniosek, który wysyłaliśmy. Wniosek może też przyjść wcześniej, przed zgodą na refundację.
6. Zgoda jest ważna zaledwie miesiąc! Zanosimy do apteki zgodę, zapotrzebowanie i receptę, żeby apteka już rozpoczęła proces sprowadzania leku. Jeśli nie mamy recepty, zanosimy samą zgodę i zapotrzebowanie, a receptę donosimy później - ona jest ważna 120 dni.
7. Jeśli nie zdążymy tego zrobić w ciągu tego miesiąca, kiedy zgoda jest ważna, trzeba całą procedurę zaczynać od nowa.

Jeśli MZ nie wyśle nam zapotrzebowania, to możemy się pożegnać z lekiem, bo już nam tego nie dośle (jeśli to oni nawalili), ani nie złoży reklamacji na poczcie (jeśli nawaliła poczta).
Właśnie tak traktuje się w Polsce ciężko chorych ludzi. Szafuje się ich życiem. I nie usłyszy się od winnego nawet słowa "przepraszam".


Zdjęcie z profilu Zespołu myślenia ironicznego.



sobota, 28 stycznia 2017

Test na rozpoznawanie twarzy na zdjęciach

Na grupie dla dorosłych aspich robimy dziś test na rozpoznawanie twarzy. Ciekawe wyniki wychodzą. Osoby z ZA często mają prozopagnozję, a nawet jak jej nie mają, to rozpoznawanie twarzy jest dla nich trudne, zwłaszcza w realu. Ludziom z grupy wychodzą wyniki pomiędzy 47 a 64. 55.4 to wynik przeciętny dla NT.  Mnie wyszło 38 i dotąd jest to najniższy wynik. Grupowicze mają wrażenie, że test zawyża wyniki tak, że komuś, kto słabo rozpoznaje twarze, pokazuje wyniki dobre, a komuś, kto rozpoznaje standardowo - że rozpoznaje wyjątkowo znakomicie. Ja mam odwrotne wrażenie - że zaniża. Akurat na zdjęciach rozpoznaję znajomych znacznie lepiej niż w realu, a tu taki niski wynik. W realu potrafię nie rozpoznać nawet najbliższych przyjaciół, co jeszcze pogarsza demencja. W teście nie rozpoznałam nikogo, dla mnie wszystkie pokazywane twarze były nowe i żadnej nie widziałam więcej niż raz.

Test jest tutaj.

***
A tutaj jeszcze jeden test, znacznie trudniejszy i pewnie bardziej diagnostyczny, ale trudno powiedzieć, czy to nie jakiś fake, bo tu się pokazuje tylko jedna twarz, ciągle ta sama, i jeszcze okrojona. Wiadomo, że ludzi można rozpoznać - po fryzurze, głosie, posturze, sposobie poruszania się, czy poprzez kontekst - tutaj wszystko to wycięto. Nawet twarz wycięto, nie ma nawet włosów! Ani żadnych znaków szczególnych typu pieprzyk czy blizna. W dodatku nie pozwalają zapamiętać twarzy, bo zdjęcie natychmiast znika. Można jedynie zauważyć, czy oczy są otwarte, czy zmrużone, ale jak widać po moich wynikach, to nie wystarcza! I to mimo że twarze na zdjęciach naprawdę rozpoznaję lepiej niż w realu!

Your score was 23. Young adults with experience of Australian faces typically score from the low 30s up to the maximum score of 72, with an average score of 58 (standard deviation 7.34).
Your accuracy in the experiment was: 31% correct. An average score of 58 out of 72 would be: 80% correct.


Nie wierzę, że ktokolwiek byłby w stanie rozpoznać takie twarze!




piątek, 27 stycznia 2017

Dystonia

Dystonia występuje we wszystkich typach EDS, w których występuje zespół hipermobilności (nie hipermobilność!). Im bardziej nasilony zespół hipermobilności, tym większa dystonia. Największa jest u osób, które mają problem z kolagenem typu 1., potem - typu 2., a potem - innych pomocniczych. Jeśli ma się problem z kilkoma kolagenami, jak w 6a, to znowu ląduje się wśród pacjentów, którzy mają przechlapane.

Miałam o tym pisać notkę już dawno, ale nie znalazłam nic sensownego na temat dystonii w EDS6a. U mnie dystonia nie występowała od początku, tylko dopiero od kilku lat. Wcześniej słyszałam, że mam ruchy mimowolne, bo mięśnie są wiotkie i nie mam nad nimi kontroli. Największy problem mam z rękami.

Oczywiście ruchy mimowolne całego ciała są wkurzające, potrafią nawet wybudzić w nocy - bo jakoś tak najczęściej występują właśnie wieczorem i w nocy, ale ręce są najbardziej potrzebne i wykonują najbardziej precyzyjne prace. Dystonia nasila się, kiedy robię coś precyzyjnego albo przez dłuższy czas. Czyli właśnie kiedy: koloruję, haftuję, nawlekam igłę, sutaszuję, robię kartki, smashuję, wyklejam kryształki, piszę, śpiewam, gram na instrumencie, połykam itd. Takie zajęcia szczególnie wyzwalają dystonię zadaniową. To m. in. dystonia spowodowała, że musiałam zrezygnować z gry na pianinie, flecie, śpiewania, rysowania, ręcznego pisania listów; i nie wiem, jak długo będę mogła jeszcze wypisywać ręcznie kartki (jest to szczególnie problematyczne, kiedy muszę wypisać i zaadresować kilka kartek i kopert naraz). Pisanie długich tekstów na klawiaturze też jest niemożliwe, muszę je sobie dzielić na krótsze albo pisać przez kilka dni z przerwami.

Gwałtowny ruch ręki niszczy notorycznie moją pracę i często jest to już nie do naprawienia - nie da się np. zamalować krechy przez całą stronę w kolorowance. Listu od nowa też nie napiszę. Na ogół są to na szczęście drobne ruchy, więc pismo wygląda jak rozchwiane, każda litera w inną stronę i wszystkie nierówne. Ale zdarza się, że krecha leci przez pół kartki. Ten problem nasilił się w ostatnich miesiącach. Dystonia nasila też ból (a ból nasila dystonię), więc coraz trudniej mi pisać i wykonywać prace ręczne.

Dystonię nasila stres, ruch (!!), emocje, zmęczenie, precyzyjne czynności i wykonywanie ich przez dłuższy czas, nieprzystosowany wózek/krzesło czy nieprzystosowane łóżko, mikrowstrząsy (jazda po nieprzystosowanym chodniku). Pomaga sen, odpoczynek, bezruch i fizjoterapia (ale tylko ta dozwolona w 6a). W pewnym stopniu pomaga też xanax, o ile ktoś go dobrze znosi (ja musiałam odstawić, bo powodował mocno nasilony zespół odstawienny przy normalnym braniu, ale można rozważyć, co jest gorsze do zniesienia: zespół odstawienny czy dystonia). Niektórzy piszą, że pomaga też hipnoza i dotyk, ale to oczywiście nieprawda. Hipnoza nie działa na osoby wewnątrzsterowne, a takimi są aspies (każda szóstka ma ZA), a dotyk gwałtownie nasila stres (a czasami i ból) i powoduje meltdown, więc jak mógłby pomóc? Niechciany dotyk również nasila dystonię. W EDS6a nie wolno oczywiście stosować leków zwiotczających mięśnie, bo zwiększa to CHS i oznaczałoby trwałą zależność od respiratora, a nie tylko podczas bezdechów.

U osób zdrowych lekiem pierwszego wyboru w dystonii jest l-dopa, ale w EDS6a nie wolno jej podawać, bo nasila mnóstwo niebezpiecznych objawów. Ja sama zgodziłabym się spróbować tego leku tylko w konkretnych okolicznościach: gdyby dystonia trwale mi zagrażała, i tylko w szpitalu pod okiem zaufanego lekarza dobrze znającego 6a, a przede wszystkim mającego w małym paluszku działanie hydroksylizyny, i szybko reagującego, gdyby się coś działo (podobnie zresztą jak z interferonem i wieloma innymi lekami). Niektórzy lekarze niefrasobliwie próbowali już mnie zabić niedozwolonymi lekami.

Dystonia może być niebezpieczna. Może spowodować zadławienie się, uszkodzenie rdzenia kręgowego, uduszenie się. Zdarzyło mi się już, że musiałam się ratować rzuceniem się brzuchem na podłogę, żeby się nie zadławić na śmierć.


Zdarzyło się też, że niewiele brakowało, żeby wygięcie doprowadziło do samoistnego złamania kręgosłupa. Leki zwiotczające mięśnie pomogły, ale dopiero taka dawka, która wymusiła intubację. Miałam szczęście, że zdarzyło się to w szpitalu, aczkolwiek winien jest właśnie szpital - nieprzystosowane łóżko.

Więc właśnie wtedy, gdybym takie objawy miała codziennie, zdecydowałabym się spróbować l-dopy. Oczywiście gdy nie ma się deficytu HL, to i ryzyka nie ma.

Niektóre ruchy mimowolne w 6a powodują dyslokacje, naderwanie wiotkich ścięgien, mięśni czy więzadeł. Dystonia jest objawem EDS, ale na jej wystąpienie narażeni są szczególnie muzycy i śpiewacy, wtedy ruchy mimowolne dotyczą strun głosowych, przełyku, palców, dłoni, rąk. W lekkich typach EDS, w których dozwolone są ćwiczenia fizjoterapeutyczne, ruchy mimowolne są wyzwalane powtarzalnością ruchów ciała podczas ćwiczeń. W EDS6a powtarzalność ruchów w ogóle nie jest dozwolona, więc przynajmniej to nas omija. :) Niestety w EDS6a nie można też stosować rozwiązań typu pompa baclofenowa. Nie ma też badań na temat ostrzykiwań botuliną, więc jeśli ruchy mimowolne nie zagrażają życiu non stop, nie radziłabym tego testować na sobie.


***
Poniżej cytaty z artykułu o dystonii w EDS. To bardzo ważne, bo są to kryteria diagnozowania dystonii w EDS. W EDS6a nie pomoże EMG ani żadne badanie obrazowe - niczego nie wykaże (co jest nawet wspomniane w artykule), mimo nawet zaawansowanych objawów (chyba że dystonia będzie spowodowana demencją naczyniową, czyli skumulowaniem się wielu mikrowylewów krwi do mózgu), dokładnie jak w przypadku tocznia, RZS, deficytu odporności czy innych chorób będących objawami 6a, ale niedającymi się zdiagnozować sposobami stosowanymi u ludzi zdrowych, bez deficytu HL i HP.

"Dystonia identification
Dystonia was diagnosed if a patient suffered from one or several of the following symptoms:

- Involuntary muscular contractions without movement such as fasciculation on the face, blepharospasm mainly, on the thigh, reminding of a mobile phone vibration in a trouser pocket,
- Sudden movements such as a fit of the wrist, the shoulders, the legs or wide movements which results in hitting objects or people or throwing off balance the patient for whom they occur in the lower limbs
- Trembling, jerking, hesitant hand movements
- Trembling fingers or thumbs in motion or at rest
- Muscular contractions often described as hardening of muscles, rigidity, constraining movement, or as cramps
- Lasting contractions in forced flexion of the thumb or fingers, in flexion and adduction of the feet,
- Writer's cramp when writing after variable amounts of time,
- Incessant, repetitive movement in flexion or extension of the foot and knee when sitting with feet on the ground,
- Repetitive movement of the trunk alternating between flexion and extension at the hip
- Diffuse tonic crises at the lower limbs with alternating, violent movements worsened by tenting to immobilize them
- Short contractions of the lower limbs leading to a fall
- Partial or generalized tonic-clonic movements and the possibility of hematomas facilitated by the fine skin and the fragility of the vessels. These can be confused with seizure activity but the EEG remains normal
- Restless leg syndrome at night, which sometimes evolves into very violent jerks
- Bruxism, which we often encounter in EDS patients could be related to dystonia
These dystonic contractions provoke luxations of the shoulder, fingers, a hip, knee or the maxilla. They are most commonly of short duration but can prolong over several days, weeks, months or exceptionally years as we have observed in a few cases.

Dystonia is associated with the accentuation of other manifestations of the syndrome. Pain often increases to a very intense level in the part of the body where the dystonia occurs. Dysautonomic problems (vasomotor, sweating, tachycardia, orthostatic hypotension, freezing and cold intolerance, nausea, sensations of generally feeling unwell, POTS) at which Jaime Bravo [7] attaches fatigue. Pain itself can also provoke dystonia sometimes due to subcutaneous or intramuscular injections, traumatism, or simply during physical exam manoeuvre. It is perceived as painful by these hyperalgesic patients.

Dystonia exists in 75% of our patients with the following severity index: 2/4 (39%), 3/4 (29%) and 4/4 (7%)".

"For the last five years we have successfully used Amantadine after the discussion with Pierre Cesaro (neurologist, specialist in the treatment of Parkinson) [9].
When it was taken of the market in France we sought to replace it with L-Dopa which we prescribe at a low dosage (62, 5 mg q3d –Modopar: 50mg L-Dopa +12,5mg Benserazide hydrochloride) adjusted to the needs of the patient especially in severe cases".

"Dystonia should be looked for in any patient diagnosed with EDS. It even contributes to its diagnosis".


***
W artykule jako lek pierwszego wyboru w dystonii u osób z EDS podają amantadynę, ale niestety nie mówią nic, jak ona działa w 6a. Szóstki są niemal zawsze pomijane we wszelkich badaniach nad EDS. Deficytu HL i HP nie bierze się pod uwagę, choć jest kluczowy i to od niego zależy tak przetwarzanie leków, jak i życie pacjentów. Ale jeśli macie sprawdzonego lekarza, z którym możecie o tym porozmawiać, to zaczęłabym rozmowę o leczeniu dystonii właśnie od amantadyny. Albo od xanaxu. W przypadku xanaxu trzeba jednak pamiętać, że w 6a wymaga on dużych dawek i częstego ich zwiększania, bo jest przetwarzany przez cyt. P450. Do tego zwiększa hipersomnię, więc można go brać wyłącznie na noc. Ale to świetny lek. Ze wszystkich leków, jakie brałam na depresję, to xanax działał najlepiej. A do tego łagodzi dystonię i wspomaga leki nasenne.


sobota, 21 stycznia 2017

A może automat?

Rozmawiałam z listonoszem. Okazuje się, że skrzynka pocztowa to taki sam przekręt jak wyłudzanie kasy za upoważniania coraz to nowych opiekunek. Bo do skrzynki nie wrzuca się listów, wrzuca się... tak, właśnie tak: awiza! Czyli ten, kto opróżnia skrzynkę, i tak musi być upoważniony! I znowu: jak nie kijem go, to pałką. Poczta na każdym kroku dyskryminuje ON.

Listonosz powiedział mi, że są jeszcze automaty. Jak coś tam trafi, to dostałabym sms-a. ALE. Po pierwsze, listy tam leżą tylko tydzień (jak w tydzień zorganizować kogoś do odbioru?!), a po drugie, to nie dotyczy listów z zagranicy. Czyli to znowu opcja bezużyteczna, bo przecież nie stać mnie nie zamawianie rzeczy w Polsce i jeszcze dopłacanie za przesyłkę, której PP nie chce dostarczyć. Staram się zamawiać na ali wszystko, co mogę.

Listonosz co prawda obiecał, że będzie mi wrzucał do automatu wszystko, nawet te z zagranicy, ale co będzie, jak zmienią listonosza? Znowu PP będzie wyłudzać kasę za kolejne upoważnienie kolejnej opiekunki? Nie wiem, kim trzeba być, żeby tak traktować ludzi, i to właśnie tych najbiedniejszych i najbardziej chorych, bo inni sami sobie przesyłki odbiorą przecież. Dlaczego nie ma upoważnienia dla pracownika socjalnego? Poczcie chodzi chyba tylko o wyłudzenie kasy, nie o bezpieczeństwo, bo wydają przesyłki kompletnie bez sprawdzenia tożsamości odbierającego. Ja, odbierając własną paczkę, muszę się wylegitymować dowodem osobistym, ale już jak ktoś odbiera coś dla mnie - nie musi! Wystarczy, że poda numerek, może go nawet wymyślić, bo nie jest sprawdzany ani numer, ani dowód takiej osoby. Więc gdzie tu miejsce na bezpieczeństwo, którym się poczta zasłania?

Poza automatem niestety żadnej innej opcji poczta nie ma.

***
Sprawa z receptą na Vigil się rozjaśniła, ale nie wyjaśniła. Poprosiłam o pomoc Gosię. Gosia zadzwoniła do neurolog. I co? Nie była ani na urlopie, ani na zwolnieniu - jest normalnie w pracy! Nie wiem, dlaczego mi przestała odpisywać na maile. Onet w styczniu odwala taki cyrk, że wszystko jest możliwe, łącznie z tym, że maile mogły nie dojść, ale wysłałam też maila z gmaila. Nie ma możliwości, żeby nie doszedł żaden. A jednak odpowiedzi nie dostałam ani jednej. Gosia nie zdążyła zapytać dlaczego.

Na szczęście neurolog wypisze receptę i Gosia mi ją odbierze w poniedziałek. Oraz zaniesie do apteki. Okazało się, że MZ na swojej stronie ma nieprawdziwe informacje. Piszą, że do apteki trzeba zanieść receptę z zapotrzebowaniem na lek. Nieprawda. Zapotrzebowanie przecież wysyła się do MZ i nie dostaje się go już z powrotem! Dostaje się zgodę na refundację i to właśnie ją trzeba zanieść do apteki z receptą.

Cała procedura wygląda więc tak:
1. Lekarz wypisuje wniosek o refundację/zapotrzebowanie na lek.
2. Pacjent wypełnia dodatkowo mały kwitek, w zasadzie streszczenie tego wniosku, bo przepisuje się jedynie dawki leku.
3. Trzeba mieć xero jakiegokolwiek zaświadczenia, że ma się aktualne ubezpieczenie. Może to być xero zaświadczenia o przyznaniu renty albo legitymacja rencisty.
4. Wszystkie 3 dokumenty wysyłamy do MZ i czekamy.
5. Przychodzi zgoda (jeśli przychodzi odmowa, to się odwołujemy).
6. Zgoda jest ważna zaledwie miesiąc! Na stronie MZ jest napisane, że do apteki idziemy z receptą i zapotrzebowaniem, ale to znowu nieprawda. Zanosimy samą zgodę (nie zapotrzebowanie!), żeby apteka już rozpoczęła proces sprowadzania leku.
7. Zdobywamy receptę na lek i donosimy ją aptece (mnie tego nikt nie powiedział, więc Gosia w poniedziałek zaniesie i receptę, i zgodę).
8. Jeśli nie zdążymy tego zrobić w ciągu tego miesiąca, kiedy zgoda jest ważna, trzeba całą procedurę zaczynać od nowa.

Piszę tu o tym, bo może ktoś kiedyś będzie potrzebował. Mnie nikt tego nie powiedział (mimo że pytałam i szukałam), dlatego mało brakowało, a nie miałabym leku.

Procedura jest całkowicie niedostępna dla ciężko chorych, niepełnosprawnych ludzi, bo oni nie są w stanie jeździć sto razy w różne miejsca ani nawet dzwonić. W moim przypadku udało się ją zrealizować tylko dlatego, że neurolog zgodziła się współpracować z moimi przyjaciółmi - nie musiałam jeździć osobiście, po prostu zgodę wydała kociowi, a receptę wyda Gosi (mam nadzieję, że tak będzie, bo recepta będzie do odbioru w rejestracji, więc kto wie, co rejestracja może wymyślić; na wszelki wypadek napisałam Gosi upoważnienie). Z Gosią też rozmawiała przez telefon. Opiekunka nie mogłaby tego zrobić, bo nie zdołałaby dojechać i wrócić z IPINu, nawet gdyby miała 3h jak w grudniu, a przecież poza dojazdem trzeba jeszcze pozałatwiać różne sprawy.

***
Udało się wywalczyć coś na kształt legitymacji dla opiekunek, żeby nie stały w kolejkach! Nie dokładnie legitymacje, ale identyfikatory. Możliwe, że będą działać tylko z moim orzeczeniem, ale to zawsze coś. Wreszcie pieniądze podatników nie będą marnowane na kolejki, a pacjenci będą mieli więcej spraw załatwionych i może nawet ogarnięte mieszkanie, bo czasu będzie więcej.

Moja koordynatorka (nie wiem, jak ją nazwać, bo to przecież nie jest opiekunka - pani, która opiekuje się mną z ramienia OPSu) z OPSu wpisała mi na luty 2x2h i obiecała, że przypilnuje, żeby dyrekcja tego nie przeprawiła znowu na 1h. Zaproponowała mi też, że już całkiem prywatnie, jako sąsiadka (mieszka w tym samym bloku co ja) może mi w soboty odbierać pocztę. Mogę ją nawet upoważnić, jeśli automat się nie sprawdzi. Rozczuliło mnie to bardzo.

Staram się nie obciążać prywatnych osób moimi sprawami, bo przecież to nie ich odpowiedzialność. To rodzice sprowadzili mnie taką na świat wbrew mojej woli i to państwo zabrania aborcji i eutanazji uszkodzonych płodów, więc to właśnie oni powinni zapewniać nam przyzwoite życie, a już na pewno podstawowe rzeczy typu leczenie i dostosowanie infrastruktury. I właśnie ci, którzy są odpowiedzialni, uchylają się od tego, zrzucając odpowiedzialność na moich przyjaciół i znajomych, którzy nie są niczego winni ani mnie, ani państwu. Bo tak naprawdę robią przysługi nie tylko mnie, ale i państwu! Poniekąd wyręczają państwo. Nie są przecież moimi opiekunami prawnymi, na których ciążyłaby odpowiedzialność opieki. Po 18 roku życia to państwo jest już odpowiedzialne za te uszkodzone płody, które wyrastają na uszkodzonych dorosłych.

***
Meltdown nie mija, a nemdatine nie wykazuje żadnego działania. Nie czuję, żeby cokolwiek się zmieniało. :/ Wręcz jest gorzej, bo ostatnio widuję za dużo ludzi, zwłaszcza ludzi obcych. Jeśli tak będzie dalej, to nie będę mogła nawet wyjść do kina, które powstaje niedaleko. To naprawdę dziwne, że w 21. wieku nie ma jeszcze leku na choroby cywilizacyjne (depresja) czy powszechne zaburzenia (ASD, meltdown). No ale skoro nie ma żadnego specyfiku na tak banalne rzeczy jak miesiączka czy próchnica, to czego ja się spodziewam. :(

***
Od jakichś 2 tygodni nasila się ból miednicy. Dobrze myślicie, to ten ból typowy w eds6a. Ginekolog ostatnio zwrócił mi uwagę, że skoro ta choroba została uznana za najbardziej bólową, a ten konkretny ból jest w niej najgorszy, to doszłam do granicy bólu znanego ludzkości. Nie to chciałam od niego usłyszeć... Ale to prawda. U innych osób można wszczepić pompę baclofenową. W 6a baclofen niestety nie działa, jak większość leków. Zresztą on mógłby wpłynąć jedynie na spastykę, a 6a to nie tylko ona, to wiele różnych rodzajów bólu wynikających z uszkodzeń wielu tkanek jednocześnie, a nie tylko z ich napięcia, bo deficyt HL wpływa na każdy rodzaj tkanki. Kolagen typu 1 to podstawowy budulec całego ciała, nie kolagen pomocniczy, jak inne. To dlatego 6a zabija i dlatego THC może ratować życie. 


czwartek, 19 stycznia 2017

Import docelowy

Znalazłam to, czego szukałam. Już wiem, że zgoda na refundację ważna jest tylko miesiąc. Moja była wydana 29.12, czyli mam jeszcze tylko tydzień (!!) na uzyskanie recepty, danie jej opiekunce, żeby zaniosła do apteki - i apteka jeszcze musi zdążyć zamówić przed tym terminem!

Neurolog nadal mi nie odpisuje na maile. Czy w takim razie tę receptę może mi wypisać lekarz pierwszego kontaktu?

I o jakie zapotrzebowanie dla apteki w tym artykule chodzi? Ja żadnego nie mam, mam tylko zgodę na refundację, a tam się nic nie wypełnia.

Naprawdę potrzebuję pomocy. Minęło już tyle czasu, a nadal borykam się z tym sama. Jeśli to wszystko nie trafi do apteki, to Vigil przepadnie i będzie trzeba zaczynać procedurę od nowa. A wizytę u neurolog mam dopiero 29.02. Czyli co najmniej przez 3 miesiące będę nadal bez leczenia.

Nie wiem, co mam dalej robić i dokąd z tym pójść. :(


Osobie niepełnosprawnej wolno przejść przez jezdnię w każdym miejscu!

Jest zima, warunki koszmarne. Osoby niepełnosprawne mają jeszcze trudniej niż normalnie, bo chodniki nieodśnieżone i tym bardziej nie można nadrabiać drogi do przejść dla pieszych. Dlatego przypominam Wam, że osoby o widocznej niepełnosprawności mają prawo przejść nie tylko na pasach, ale w dowolnym miejscu jezdni - i kierowcy mają obowiązek się zatrzymać i takie osoby przepuścić!

Drodzy kierowcy, nie zachowujcie się, jakbyście nie znali przepisów! Zresztą nieznajomość przepisów nie zwalnia z ich przestrzegania.

Mówi o tym Prawo o Ruchu Drogowym, Art. 26 punkt 7. "W razie przechodzenia przez jezdnię osoby niepełnosprawnej używającej specjalnego znaku lub osoby o widocznej ograniczonej sprawności ruchowej, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w celu umożliwienia jej przejścia".

Tak, kierowca musi stanąć na środku drogi, która nie jest przejściem dla pieszych. Osoba niepełnosprawna nie jest zwykłym pieszym!

Tak zrobił policjant w Legnicy. Zatrzymał się, przepuszczając staruszka. I nie tylko się zatrzymał - pomógł mu przejść, by inni kierowcy nie zignorowali przepisu i nie zagrażali staruszkowi.